środa, 23 stycznia 2013


Rozdział 8
miłego czytania proszę o KOMENTARZE i dla tych (którzy nie wiedzą Hanna nie zna rodziny Nessi  i myśli że jest jego bratem) >.<

W dość złym humorze dotarłam na lotnisko podróż minęła bardzo szybko . Wieczorem zleźliśmy się pod naszym domkiem od razu weszłam na górę , do swojego pokoju zamknęłam drzwi i do samego rana nie dawałam znaku życia.
Nad ranem gdy zeszłam się napić . Rodzice siedzieli razem w salonie . Po chwili zawołał mnie ojciec
- słucham rzuciłam oschle
- Nie powinnaś się tak zachowywać Renesmee ja chcę tylko twojego szczęścia i bezpieczeństwa
- Ale to nie jest moje szczęście co takiego on zrobił ? że tak go nienawidzisz
- Nic jeszcze nie zrobił … ale może cię skrzywdzić
- jak …. Nie znasz go więc dlaczego to sugerujesz ??
- ale on …
- no właśnie co on ..? proszę cię uspokój się ?
- ja chcę tylko twojego szczęścia
- ale to jest moje szczęście a nie życie w klatce
Poszłam na górę i położyłam się na swoje łóżko godziny mijały a ja nie miałam zamiaru się tam pokazywać . Sięgnęłam laptopa i napisałam wiadomość na czacie do Hany
Cześć sory że się nie odzywałam w poniedziałek będę w szkole miał dużo spraw do załatwienia ale jest coś ważnego ?Mogę dziś do ciebie przyjść do tego domku nad jeziorem mam kluczę przyjedź proszę tam ok. 15 ! Na zawsze twoja kochana przyjaciółka :*

Zamknęłam laptopa spakowałam kilka ubrań do torby klucze od domku dokumenty i kluczyki do auta . Po południu gdy wszystko miałam przygotowane do ucieczki zostawiłam kartkę na biurku
Drodzy rodzice nie martwcie się jestem bezpieczna „ R

I wyskoczyłam bez szelestnie przez okno pobiegłam do garażu Cullenów za nim stało moje auto wsiadłam lecz silnik nie odpalił nie było paliwa trudno . Pójdę na pieszo nie chce by ktoś się zorientował o mojej ucieczce . O godzinie 14 :30 byłam na miejscu otworzyłam drzwi domku , rozpaliłam w kominku zagotowałam wodę i zaparzyłam gigantyczne kubiki owocowej herbaty włączyłam radio i spojrzałam za okno na parkingu stała mały srebrny Nissan Hanny . Usłyszałam pukanie do drzwi bez wahania je otworzyłam .
- Cześć jak dawno się nie widziałyśmy – powiedział Hanna przytulając mnie nie wiem co bym bez niej zrobiła
- Dziękuję zginęłabym bez ciebie Hanna
- Czego się nie robi dla najlepszej przyjaciółki
Swoją drogą z kont masz klucze do domku
- prawie je zgubiłaś gdyby nie ja
- No dobra Nesi co się stało ?
- nic szczególnego pokłóciłam się z baratem
- Edwardem tak ?
- Tak , on jest po prostu przewrażliwiony na punkcie mojego bezpieczeństwa , najchętniej zamknąłby mnie w klatce i trzymał do 50 –tki .
- biedaczyna ale już lepiej mieć zaborczego barta dbającego o ciebie niż wiecznego ćpuna co ja mam powiedzieć ojciec zostawił moją matkę i ugania się za młodszymi , ona haruje od świtu do nocy a weekendy chodzi na bankiety a mój kochany braciszek ćpa
- Faktycznie no rodziny się nie wybiera za to chłopaka tak no i jak ?
- co jak??
No jak Kevin ??
Siak , trochę pisaliśmy i byliśmy w kawiarni
-no to dobrze chyba ??
- ale on nic nie mówi o tym że się zakochał traktuje mnie jak koleżankę
- może jest nie śmiały daj mu czas
- tak czas czas wszyscy do okoła to mówią
- niestety to przyczyna dwudziestego pierwszego wieku kochanie
Zaśmiałyśmy się , długo tak rozmawiałyśmy lecz Hanna musiała jechać do domu a mi zrobiło się trochę smutno i samotnie więc postanowiłam wracać do domu ciekawe czy się zorientowali że uciekłam . powolnym krokiem szłam było już po godzinie 22:00 mrok ogarnął całe miasteczko do domu miałam jeszcze kilkanaście kilometrów a nie mogłam biec w wampirzym tempie. Nagle poczułam że ktoś mnie ciągnie od tyłu zaczęłam się szarpać ktoś zawiązał mi oczy. PO chwili zadałam sobie sprawę że jestem w jakimś budynku słyszałam skrzypienie schodów szybko rozwiązałam opaskę a potem sznur który miałam na nogach . Ujrzałam drewniany kościółek byłam na czwartym piętrze dzwonnicy wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Hann , nagle usłyszał potworne skrzypienie za mną pojawiła się postać nie był na pewno to człowiek był to wampir upuściłam telefon na podłogę .Usłyszałam przeraźliwy śmiech
- Kościół to idealne miejsce na zabójstwo potępionych nie no nie ślicznotko
- Czego chcesz (warknęłam przez zęby )
- oj co tak ostro ja chcę się pobawić w kotka i myszkę ty jesteś moją myszką skarbie a ja kotkiem i od dawna na ciebie poluję
Schwycił mnie za szyje i rzucił na okno które rozbiło się na miliardy kawałków mimowolnie krzyknęłam usłyszałam głos Hanny a potem nic bo rozdeptał mój telefon . Próbowałam się bronić uciekać ale to było na marne rzucał mną po ścianach słyszałam tylko ciche chrupnięcie . Pchnął mnie na barierkę i ją połamał prawię bym spadła wisiałam trzymając się rękoma ostatniej deski .
Hanna ..
To co usłyszałam w słuchawce przypomniała mi na myśl najgorsze horrory które nie raz widziałam czym prędzej wsiadłam do auta i bez zgody matki pojechałam do rodzinnego domu Nesii. Wpadłam cała roztrzęsiona nie wiedząc jak się zachować . Zobaczyłam brata Renesmee który był przerażony , wyciągnęłam komórkę i bez słowa puściłam to okropne nagranie . Po wysłuchaniu nagrania wszyscy wpadli szał część rodziny zaczęła się pakować dwie ciotki i jej bart zaczęli wypytwać mnie co się stało .
Nesii prosiła mnie żebym przyjechali do mojego domku na d jeziorem rozmawiałyśmy ja po 20 odjechałam i z tego co Nesi mówiła mi też miałam za chwilę iść do domu .
- jak daleko jest ten domek
  • 8 kilometrów za miastem
  • Dobrze Esme zostanie z tobą Hanno . Dziękujemy że nas powiadomiłaś zostałam z babcią Nessi razem w domu .
  • - oby jej nic się nie stało
  • - jest silna poradzi sobie , chcesz może gorącom herbatę
  • - poproszę

Wisiałam tak próbując się złapać i wciągnąć mój oprawca stał jak kat i próbował mnie zrzucić nagle pojawiła się postać ubrana cała na czarno zrzuciła go w dół , po chwili wciągnęłam się na górę i złapałam barierkę kręciło mi się w głowie z boku leciał mi krew . On już wisiał zaplątany w sznury dzwonu jego głowa leżała obok a dzwony szaleńczo biły . Po chwili byłam już w ramionach taty płakałam wszystko mnie bolało nie miałam siły ostatnie co zobaczyłam to ogień twarz Ryana ciemne i mroczki za oczami reszty nie pamiętam ....


Ryan
Nic prócz jej szczęścia mnie nie interesowało . Edward ją przytulał czułem krew dużo krwi cieknącej z jej boku .
  • gdzie jest Carlais ?? - zaczął krzyczeć Edward
  • - ni wiem co się stało
  • - Straciła przytomność
  • - zostań z nią proszę zaraz go tu ściągnę


Wziąłem ją na ręce i przytuliłem i gładziłem po włosach
Nie poddawaj się słyszysz Nessi zostań tu dla mnie dla całej rodziny . Zostań Nesi !!
Carlais przybiegł porwał jej koszulę i zrobił ucisk
na odwodzie ciała wziął na ręce i włożył ja do auta i zakrył kocem . Dotarliśmy do domu w szybkim tempie . Carlais od razu wziął ja do swego gabinetu i siedział tam ponad 2 godziny a czas się dłużył nie ubłaganie a ja się martwiłem bardzo martwiłem . Modliłem się żeby z tego wyszła wolałem umrzeć niż jej by miało się coś stać . Za bardzo ją kochałem ....
Edward wyszedł z sali
  • Co się dzieje co z nią mogę tam iść? Poderwałem się chciałem jak najprędzej tam wejść .
  • - Tak , miało szkło wbite w płuco ale jest już wyjęte , ma kilka sińców i złamaną kostkę muś odpoczywać szybko z tego wyjdzie . Sala na której leżał była cała biała stało tam wiele maszyn na dużym łóżku leżała ona była drobna jej twarz okalały rude loki była śliczna nawet wtedy gdy była nie przytomna . Podniosłem jej chłodną i bladą dłoń której nie zamierzałem puszczać aż do momentu kiedy sie nie obudzi .

1 komentarz: