Rozdział
8
miłego czytania proszę o KOMENTARZE i dla tych (którzy nie wiedzą Hanna nie zna rodziny Nessi i myśli że jest jego bratem) >.<
W
dość złym humorze dotarłam na lotnisko podróż minęła
bardzo szybko . Wieczorem zleźliśmy się pod naszym domkiem od
razu weszłam na górę , do swojego pokoju zamknęłam drzwi i
do samego rana nie dawałam znaku życia.
Nad
ranem gdy zeszłam się napić . Rodzice siedzieli razem w salonie .
Po chwili zawołał mnie ojciec
-
słucham rzuciłam oschle
-
Nie powinnaś się tak zachowywać Renesmee ja chcę tylko twojego
szczęścia i bezpieczeństwa
-
Ale to nie jest moje szczęście co takiego on zrobił ? że tak go
nienawidzisz
-
Nic jeszcze nie zrobił … ale może cię skrzywdzić
-
jak …. Nie znasz go więc dlaczego to sugerujesz ??
-
ale on …
-
no właśnie co on ..? proszę cię uspokój się ?
-
ja chcę tylko twojego szczęścia
-
ale to jest moje szczęście a nie życie w klatce
Poszłam
na górę i położyłam się na swoje łóżko godziny
mijały a ja nie miałam zamiaru się tam pokazywać . Sięgnęłam
laptopa i napisałam wiadomość na czacie do Hany
Cześć
sory że się nie odzywałam w poniedziałek będę w szkole miał
dużo spraw do załatwienia ale jest coś ważnego ?Mogę dziś do
ciebie przyjść do tego domku nad jeziorem mam kluczę przyjedź
proszę tam ok. 15 ! Na zawsze twoja kochana przyjaciółka :*
Zamknęłam
laptopa spakowałam kilka ubrań do torby klucze od domku dokumenty i
kluczyki do auta . Po południu gdy wszystko miałam przygotowane do
ucieczki zostawiłam kartkę na biurku
„Drodzy
rodzice nie martwcie się jestem bezpieczna „ R
I
wyskoczyłam bez szelestnie przez okno pobiegłam do garażu Cullenów
za nim stało moje auto wsiadłam lecz silnik nie odpalił nie było
paliwa trudno . Pójdę na pieszo nie chce by ktoś się
zorientował o mojej ucieczce . O godzinie 14 :30 byłam na miejscu
otworzyłam drzwi domku , rozpaliłam w kominku zagotowałam wodę i
zaparzyłam gigantyczne kubiki owocowej herbaty włączyłam radio i
spojrzałam za okno na parkingu stała mały srebrny Nissan Hanny .
Usłyszałam pukanie do drzwi bez wahania je otworzyłam .
-
Cześć jak dawno się nie widziałyśmy – powiedział Hanna
przytulając mnie nie wiem co bym bez niej zrobiła
-
Dziękuję zginęłabym bez ciebie Hanna
-
Czego się nie robi dla najlepszej przyjaciółki
Swoją
drogą z kont masz klucze do domku
-
prawie je zgubiłaś gdyby nie ja
-
No dobra Nesi co się stało ?
-
nic szczególnego pokłóciłam się z baratem
-
Edwardem tak ?
-
Tak , on jest po prostu przewrażliwiony na punkcie mojego
bezpieczeństwa , najchętniej zamknąłby mnie w klatce i trzymał
do 50 –tki .
-
biedaczyna ale już lepiej mieć zaborczego barta dbającego o ciebie
niż wiecznego ćpuna co ja mam powiedzieć ojciec zostawił moją
matkę i ugania się za młodszymi , ona haruje od świtu do nocy a
weekendy chodzi na bankiety a mój kochany braciszek ćpa
-
Faktycznie no rodziny się nie wybiera za to chłopaka tak no i jak
?
-
co jak??
No
jak Kevin ??
Siak
, trochę pisaliśmy i byliśmy w kawiarni
-no
to dobrze chyba ??
-
ale on nic nie mówi o tym że się zakochał traktuje mnie jak
koleżankę
-
może jest nie śmiały daj mu czas
-
tak czas czas wszyscy do okoła to mówią
-
niestety to przyczyna dwudziestego pierwszego wieku kochanie
Zaśmiałyśmy
się , długo tak rozmawiałyśmy lecz Hanna musiała jechać do domu
a mi zrobiło się trochę smutno i samotnie więc postanowiłam
wracać do domu ciekawe czy się zorientowali że uciekłam .
powolnym krokiem szłam było już po godzinie 22:00 mrok ogarnął
całe miasteczko do domu miałam jeszcze kilkanaście kilometrów
a nie mogłam biec w wampirzym tempie. Nagle poczułam że ktoś
mnie ciągnie od tyłu zaczęłam się szarpać ktoś zawiązał mi
oczy. PO chwili zadałam sobie sprawę że jestem w jakimś budynku
słyszałam skrzypienie schodów szybko rozwiązałam opaskę a
potem sznur który miałam na nogach . Ujrzałam drewniany
kościółek byłam na czwartym piętrze dzwonnicy wyciągnęłam
z kieszeni telefon i wybrałam numer Hann , nagle usłyszał potworne
skrzypienie za mną pojawiła się postać nie był na pewno to
człowiek był to wampir upuściłam telefon na podłogę .Usłyszałam
przeraźliwy śmiech
-
Kościół to idealne miejsce na zabójstwo potępionych
nie no nie ślicznotko
-
Czego chcesz (warknęłam przez zęby )
-
oj co tak ostro ja chcę się pobawić w kotka i myszkę ty jesteś
moją myszką skarbie a ja kotkiem i od dawna na ciebie poluję
Schwycił
mnie za szyje i rzucił na okno które rozbiło się na
miliardy kawałków mimowolnie krzyknęłam usłyszałam głos
Hanny a potem nic bo rozdeptał mój telefon . Próbowałam
się bronić uciekać ale to było na marne rzucał mną po ścianach
słyszałam tylko ciche chrupnięcie . Pchnął mnie na barierkę i
ją połamał prawię bym spadła wisiałam trzymając się rękoma
ostatniej deski .
Hanna
..
To
co usłyszałam w słuchawce przypomniała mi na myśl najgorsze
horrory które nie raz widziałam czym prędzej wsiadłam do
auta i bez zgody matki pojechałam do rodzinnego domu Nesii. Wpadłam
cała roztrzęsiona nie wiedząc jak się zachować . Zobaczyłam
brata Renesmee który był przerażony , wyciągnęłam komórkę
i bez słowa puściłam to okropne nagranie . Po wysłuchaniu
nagrania wszyscy wpadli szał część rodziny zaczęła się
pakować dwie ciotki i jej bart zaczęli wypytwać mnie co się stało
.
Nesii
prosiła mnie żebym przyjechali do mojego domku na d jeziorem
rozmawiałyśmy ja po 20 odjechałam i z tego co Nesi mówiła
mi też miałam za chwilę iść do domu .
-
jak daleko jest ten domek
- 8 kilometrów za miastem
- Dobrze Esme zostanie z tobą Hanno . Dziękujemy że nas powiadomiłaś zostałam z babcią Nessi razem w domu .
- - oby jej nic się nie stało
- - jest silna poradzi sobie , chcesz może gorącom herbatę
- - poproszę
Wisiałam
tak próbując się złapać i wciągnąć mój oprawca
stał jak kat i próbował mnie zrzucić nagle pojawiła się
postać ubrana cała na czarno zrzuciła go w dół , po chwili
wciągnęłam się na górę i złapałam barierkę kręciło
mi się w głowie z boku leciał mi krew . On już wisiał zaplątany
w sznury dzwonu jego głowa leżała obok a dzwony szaleńczo biły .
Po chwili byłam już w ramionach taty płakałam wszystko mnie
bolało nie miałam siły ostatnie co zobaczyłam to ogień twarz
Ryana ciemne i mroczki za oczami reszty nie pamiętam ....
Ryan
Nic
prócz jej szczęścia mnie nie interesowało . Edward ją
przytulał czułem krew dużo krwi cieknącej z jej boku .
- gdzie jest Carlais ?? - zaczął krzyczeć Edward
- - ni wiem co się stało
- - Straciła przytomność
- - zostań z nią proszę zaraz go tu ściągnę
Wziąłem
ją na ręce i przytuliłem i gładziłem po włosach
Nie
poddawaj się słyszysz Nessi zostań tu dla mnie dla całej rodziny
. Zostań Nesi !!
Carlais
przybiegł porwał jej koszulę i zrobił ucisk
na
odwodzie ciała wziął na ręce i włożył ja do auta i zakrył
kocem . Dotarliśmy do domu w szybkim tempie . Carlais od razu wziął
ja do swego gabinetu i siedział tam ponad 2 godziny a czas się
dłużył nie ubłaganie a ja się martwiłem bardzo martwiłem .
Modliłem się żeby z tego wyszła wolałem umrzeć niż jej by
miało się coś stać . Za bardzo ją kochałem ....
Edward
wyszedł z sali
- Co się dzieje co z nią mogę tam iść? Poderwałem się chciałem jak najprędzej tam wejść .
- - Tak , miało szkło wbite w płuco ale jest już wyjęte , ma kilka sińców i złamaną kostkę muś odpoczywać szybko z tego wyjdzie . Sala na której leżał była cała biała stało tam wiele maszyn na dużym łóżku leżała ona była drobna jej twarz okalały rude loki była śliczna nawet wtedy gdy była nie przytomna . Podniosłem jej chłodną i bladą dłoń której nie zamierzałem puszczać aż do momentu kiedy sie nie obudzi .
Faajny :D
OdpowiedzUsuń