poniedziałek, 4 lutego 2013


Rozdział 9


Następnego dnia rano obudziłam się miałam zapuchnięte oczy próbowałam się podnieść ale poczułam ból w okolicach klatki piersiowej i ujrzałam twarz Ryana która leżała na moich kolanach .Od razu ją podniósł .
  • Leż musisz odpoczywać leż .
  • - która godzina ??
  • - rano wcześnie
  • - siedziałeś tu cały czas ?
  • - tak dla ciebie
  • - kochany jesteś !! jak tylko będę mogła się ruszać to cię uściskam
  • - Trzymaj siłę na zdrowienie ja się obejdę naj ważniejsze że czujesz się lepiej
  • Po czym pocałował mnie w czoło i odszedł , gdy uchylił drzwi wpadła Hanna rodzice i Rosali wszyscy mnie oglądali jak eksponat w muzeum . Wszyscy przytulali mnie i pytali o stan zdrowia kolejny przyszedł dziadek . Zmierzył mi ciśnienie dał nową kroplówkę zmienił opatrunek .
  • - no no za dwa dni ściągnie ci szwy na razie musisz być ostrożna i delikatna nie możesz wykonywać gwałtownych ruchów no jak kroplówka się skończy ubierzesz się i spróbujesz wyjść z łóżka
  • - Dobrze dziękuję
  • - nie ma za co Renesmee ( Carlais uśmiechnął się przyjaźnie )-
Kroplówka skoczyła sie o godzinie 12 :30 zawołałam Rosali chciałam z nią pogadać i poprosić żeby mi pomogła .
  • Rose weź moje rzeczy spodnie i koszulkę przyjdź do mnie – krzyknęłam
  • Po chwili się zjawiła . Już pomagam , schwyciła mnie za rękę i usidłam wciągnęłam koszulkę i powoli założyłam spodnie .
  • - Dziękuje
  • - nie ma za co
wstałam a u mego boku cały czas szła Rose bacznie mnie obserwując .
  • Nie źle sobie radzisz jak byłam człowiekiem też miał takie nie lada przeżycie i trochę zajęło czasu żebym zaczęła chodzić – usłyszał glos mamy
  • - ale ja nie jestem człowiekiem – (posłał jej promienny uśmiech )
  • Przede mną zjawił się Carlais i kulą w ręku
  • -To tak na wszelki wypadek na dwa dni do puki kostka sie nie zrośnie
  • - dobrze
  • Schwyciłam kulę w rękę i pomaszerowałam prosto przed siebie na zewnątrz świeciło słońce ubrałam moje adidasy i założyłam kurtkę po czym wyszłam na ganek gdzie stał Ryan .
  • - Ładna pogoda ostatnie jesienne promienie słońca
  • - Prawda jak się czujesz ??
  • - No wiesz jak na kogoś rzucanego po szybach obijanego to dość dobrze wracam do siebie w bardzo szybko
  • Nessi co tam się naprawdę działo ?
  • - nie wiele pamiętam wiem że to był wampir miał blond włosy był tropicielem . No i był ktoś jeszcze ?
  • - Kto?
  • - nie wiem była to postać cała ubrana na czarno zepchnęła go wiem tyle że to na pewno nie jest człowiek nie przyglądałam się jej tylko próbowałam się ratować
  • - dobrze naj ważniejsze że zdrowiejesz mam coś na poprawę nastroju ?
  • - co takiego
  • - fortepian
  • - świetnie już dawno nie grałam
  • Dziarskim krokiem pomaszerowałam z nim do domku i weszłam do jego pokoju .Usiadłam na krzesełku położyłam palce na klawiszach i zaczęłam delikatnie grać roznosząc cudowną melodie po całym pomieszczeniu.

  • Umiesz grać
  • - Nawet nie chcę się chwalić zbytnio na ole ten tego w młodości pracowałem na dworze pewnego króla no i tam poznałem wspaniałego pianistę który nauczył mnie grać.
  • Podszedł do mnie i usiadł obok złapał moją rękę i nasuwał na klawisze wydobywając niesforne dzwienki 
  • - coś mi nie wychodzi
  • - wychodzi i to bardzo
  • Zaśmiał się wdzięcznie . Pianino pianinem ale twój uśmiech to coś uśmiech jest wspaniały .
  • - Ba bo to mój uśmiech musi być wspaniały
  • - Widzę że ktoś tu do zdrowia wraca
  • - Co jak co ale tu jesteś najlepszym lekarstwem na ból
  • Ryan delikatnie objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie .
  • - I tak ma być – wyszeptałam mu to na ucho
  • - i będzie – powiedział ...
  • - a głos ?? twój kolejny talent
  • - eee tam nie umiem śpiewać
  • - a ja coś słyszałem jak sobie gruchałaś na balkoniku
  • - ty wredny jak mogłeś jeszcze powiesz że mnie podglądasz jak się przebieram
  • - być może
  • - świnia !!
  • a mi się wydawało że wampir no ale dla mojej pani mogę być prosiakiem
  • - żałosne a za razem słodkie
  • - taki jestem
  • - i tak się właśnie zastanawiam Ryan co ja w tobie widzę ?
  • - interpretacja dowolna !
  • - idiota
  • - kocham cię słoneczko
  • słodki idiotyczny prosiaczek twój i tylko twój
  • - tak.... skończmy tą gadkę dobrze
  • - dobrze ale wiesz że jak tak na poważnie cie kocham i jesteś słoneczkiem idiotycznego prosiaczka
  • - kocham cie ty idioto
  • po czym Ryan wstał przytulił wypuszczając mnie z uścisku nasze oczy się spotkały i pocałowałam go z z takim samym uczuciem delikatnie muskał moje usta ......



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz