Rozdział
9
Następnego
dnia rano obudziłam się miałam zapuchnięte oczy próbowałam
się podnieść ale poczułam ból w okolicach klatki piersiowej
i ujrzałam twarz Ryana która leżała na moich kolanach .Od
razu ją podniósł .
- Leż musisz odpoczywać leż .
- - która godzina ??
- - rano wcześnie
- - siedziałeś tu cały czas ?
- - tak dla ciebie
- - kochany jesteś !! jak tylko będę mogła się ruszać to cię uściskam
- - Trzymaj siłę na zdrowienie ja się obejdę naj ważniejsze że czujesz się lepiej
- Po czym pocałował mnie w czoło i odszedł , gdy uchylił drzwi wpadła Hanna rodzice i Rosali wszyscy mnie oglądali jak eksponat w muzeum . Wszyscy przytulali mnie i pytali o stan zdrowia kolejny przyszedł dziadek . Zmierzył mi ciśnienie dał nową kroplówkę zmienił opatrunek .
- - no no za dwa dni ściągnie ci szwy na razie musisz być ostrożna i delikatna nie możesz wykonywać gwałtownych ruchów no jak kroplówka się skończy ubierzesz się i spróbujesz wyjść z łóżka
- - Dobrze dziękuję
- - nie ma za co Renesmee ( Carlais uśmiechnął się przyjaźnie )-
Kroplówka
skoczyła sie o godzinie 12 :30 zawołałam Rosali chciałam z nią
pogadać i poprosić żeby mi pomogła .
- Rose weź moje rzeczy spodnie i koszulkę przyjdź do mnie – krzyknęłam
- Po chwili się zjawiła . Już pomagam , schwyciła mnie za rękę i usidłam wciągnęłam koszulkę i powoli założyłam spodnie .
- - Dziękuje
- - nie ma za co
wstałam
a u mego boku cały czas szła Rose bacznie mnie obserwując .
- Nie źle sobie radzisz jak byłam człowiekiem też miał takie nie lada przeżycie i trochę zajęło czasu żebym zaczęła chodzić – usłyszał glos mamy
- - ale ja nie jestem człowiekiem – (posłał jej promienny uśmiech )
- Przede mną zjawił się Carlais i kulą w ręku
- -To tak na wszelki wypadek na dwa dni do puki kostka sie nie zrośnie
- - dobrze
- Schwyciłam kulę w rękę i pomaszerowałam prosto przed siebie na zewnątrz świeciło słońce ubrałam moje adidasy i założyłam kurtkę po czym wyszłam na ganek gdzie stał Ryan .
- - Ładna pogoda ostatnie jesienne promienie słońca
- - Prawda jak się czujesz ??
- - No wiesz jak na kogoś rzucanego po szybach obijanego to dość dobrze wracam do siebie w bardzo szybko
- Nessi co tam się naprawdę działo ?
- - nie wiele pamiętam wiem że to był wampir miał blond włosy był tropicielem . No i był ktoś jeszcze ?
- - Kto?
- - nie wiem była to postać cała ubrana na czarno zepchnęła go wiem tyle że to na pewno nie jest człowiek nie przyglądałam się jej tylko próbowałam się ratować
- - dobrze naj ważniejsze że zdrowiejesz mam coś na poprawę nastroju ?
- - co takiego
- - fortepian
- - świetnie już dawno nie grałam
- Dziarskim krokiem pomaszerowałam z nim do domku i weszłam do jego pokoju .Usiadłam na krzesełku położyłam palce na klawiszach i zaczęłam delikatnie grać roznosząc cudowną melodie po całym pomieszczeniu.
- Umiesz grać
- - Nawet nie chcę się chwalić zbytnio na ole ten tego w młodości pracowałem na dworze pewnego króla no i tam poznałem wspaniałego pianistę który nauczył mnie grać.
- Podszedł do mnie i usiadł obok złapał moją rękę i nasuwał na klawisze wydobywając niesforne dzwienki
- - coś mi nie wychodzi
- - wychodzi i to bardzo
- Zaśmiał się wdzięcznie . Pianino pianinem ale twój uśmiech to coś uśmiech jest wspaniały .
- - Ba bo to mój uśmiech musi być wspaniały
- - Widzę że ktoś tu do zdrowia wraca
- - Co jak co ale tu jesteś najlepszym lekarstwem na ból
- Ryan delikatnie objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie .
- - I tak ma być – wyszeptałam mu to na ucho
- - i będzie – powiedział ...
- - a głos ?? twój kolejny talent
- - eee tam nie umiem śpiewać
- - a ja coś słyszałem jak sobie gruchałaś na balkoniku
- - ty wredny jak mogłeś jeszcze powiesz że mnie podglądasz jak się przebieram
- - być może
- - świnia !!
- a mi się wydawało że wampir no ale dla mojej pani mogę być prosiakiem
- - żałosne a za razem słodkie
- - taki jestem
- - i tak się właśnie zastanawiam Ryan co ja w tobie widzę ?
- - interpretacja dowolna !
- - idiota
- - kocham cię słoneczko
- słodki idiotyczny prosiaczek twój i tylko twój
- - tak.... skończmy tą gadkę dobrze
- - dobrze ale wiesz że jak tak na poważnie cie kocham i jesteś słoneczkiem idiotycznego prosiaczka
- - kocham cie ty idioto
- po czym Ryan wstał przytulił wypuszczając mnie z uścisku nasze oczy się spotkały i pocałowałam go z z takim samym uczuciem delikatnie muskał moje usta ......

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz