sobota, 5 stycznia 2013


Rozdział 3


Ja już muszę iść  powiedział  cicho  Rayan wyglądał jak by bał się o coś lub o kogoś
Pa rzekłam i posłałam mu najpiękniejszy uśmiech na jaki było mnie stać .
Poszłam do domu ,lecz tam też nikogo nie zastałam wdrapałam się na piętro i weszłam do mojego pokoju. Wzięłam szkicownik dawno do niego nie zaglądałam . Kilkoma machnięciami ołówka wyrosła tam polana na którą zaprowadził mnie Ryan .Odłożyłam go na miejsce usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa .
Jedna nieodebrana wiadomość od Hanny i Kevina .Pierwszą sprawdziłam wiadomość od Hanny

Ratuj ja się chyba zakochałam !!Pamiętasz ten wyjazd charytatywny no i tam był też Kelvin (swoją drogą widziałbyś ty go bez koszulki!)
No wiesz on jest taki dosłownie : szarmancki uprzejmy wcale nie przypomina tego „bawidamka” za jakiego się podaje a no wiesz możesz mu /jej powiedzieć coś miłego o mnie
Hanna /Kevin  

No nie pomyślałam zabawa w swatkę !! Ale do Hanny to nie podobne ona spogląda z pogarda na swoich adoratorów łamie im serca a tu proszę ona się zakochała ze wzajemnością czasami wydaje mi się że świat ludzi jest znacznie prostszy .Wyłączyłam laptopa dokończyłam projekt na biologie , położyłam się na łóżku  i zaczęłam rozmyślać nad wszystkim i nad niczym .Korzystałam z każdej wolnej chwili bez ojca w domu mogłam wtedy spokojnie przemyśleć wszystko. Najbardziej nurtowała mnie sprawa z Rayan czy ja do niego coś czuje i co tak na prawdę się dziś wydarzyło ? Zmęczona postanowiłam zrobić sobie króciutką drzemkę pozwoliłam odpłynąć w ramiona Morfeusza. Nic szczególnego mi się nie śniło usłyszałam na dole jakiś szelest zerknęłam na zegarek który pokazywał 21:00.
Zeszłam na dół do salonu ujrzałam tam Edwarda siedzącego na sofie
-Hej rzuciłam oschle
-Cześć jak polowanie słyszałem że byłaś na nim z tym Rayanem prawda ?

- Dobrze tak to prawda a dlaczego pytasz?
-Chciałbym po prostu byś dokonywała mądrych wyborów i sama decydowała o nich bez wpływów innych byś była ostrożna nie których rzeczy nie da się od tak cofnąć .(powiedział ostrożnie dobierając słowa)

-Tato .Po pierwsze nie zamierzam się z nikim żenić ani robić bóg wie czego.. Po drugie może choć na chwilkę przestań kontrolować mój umysł .
- Dobrze (uśmiechnął się szczerze )
- a gdzie mama?
- Z Esme pomaga jej dobierać do dodatki do łazienki
- Esme już wróciła z wyspy ?
- Tak jakieś 4 godziny temu dokładnie
- aa.. nudzi mi się zagrajmy w szachy ??
-dobrze

Podbiegłam do polki wyjęłam szachy rozstawiłam plansze na stole i zaczęliśmy grać łeb w łeb 2 razy poniosłam klęskę po krótkim meczy pożegnałam się z ojcem i poszłam na górę w wampirzym tempie umyłam się i przebrałam ….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz