Ryan
…
-
W porządku a ile lat tam spędziłeś ? – spytał z ciekawością
Edward
-
ponad 30 lat dużo się tam nauczyłem nie tylko o kontrolowania
daru ale tez nauczyłem się panować nad moim głodem od ponad
50 lat piję tylko krew zwierząt
-
dobrze to na tyle nie zapomnij o podróży ( uśmiechnął się
pogodnie Edward ) dziękuję że zaopiekowałeś się Renesmee
-
nie ma za co (posłałem mu szczery uśmiech)
Ale
w głębi duszy wiedziałem że wie wszystko to co czuję do jego
córki przecież potrafi czytać w myślach
3
dni potem
Dziś
wyjeżdżamy do Volltery nigdy tam nie byłam bałam się trochę
żeby nikomu nie stała się krzywda wiedziałam doskonale że i moja
rodzina i rodzina Volturi mają dość wybuchowe charaktery .
Ryan
z dnia na dzień spędzałam coraz więcej czasu i nawet chyba
wszyscy podejrzewają że jesteśmy razem wczoraj gdy wraz z Ryanem
wracałam z polowania w drodze powrotnej dużo się śmieliśmy
i wygłupialiśmy
Lecz
przypadkiem nie fortunnie skręciłam nadgarstek
niestety
Calais miał wieczorny dyżur a Ryan bardzo dawno temu pracował
chwilowo w szpitalu i próbował zrobić opatrunek robił to
bardzo subtelnie i delikatnie w zamian za opatrunek otrzymał
delikatnego całusa w policzek lecz pech chciał by Emett nas
zobaczył i oczywiście poniosła go wyobraźnia i nadal nie daje mi
to znaczy nam spokoju . podeszłam do szafki i wyjęłam w
razie czego sweter zapakowałam paszport i inne dokumenty
wyciągnęłam trochę pieniędzy słuchawki i lekturę postanowiłam
że jak będę miała trochę czasu w samolocie nad robię materiał
tym bardzie że przerabialiśmy Roma i Julię ulubioną lekturę
mamy . Spakowana już do końca zeszłam na dół
Gotowa
– spytała Bella
- Tak a ty jedziesz z nami mamo tak
- - tak Renesmee nie martw się
- Pożegnałam się z Alice Jasperem Esme i Rosali która za nic nie chciała mnie puścić
- mercedesem Carlaisa pojechaliśmy na lotnisko po od prawię wsiedliśmy samolotu do z tyłu czekały wolne fotele Bella usiadła razem z Edwardem Carlais z Emettem a do mnie przysiadł się Ryan
- - mogę się przysiąść do pani ??
- oczywiście proszę pana (zaśmiałam się )
- wiesz że wszyscy dziwnie się na nas patrzą moim szczególnie rodzice w końcu trzeba im coś powiedzieć no nie ?
- - a jesteś pewna co chcesz im powiedzieć ?
- - no że coś nas łączy no nie
- - ale przecież nie jesteś tego pewna
- ale te kilka dni mnie uświadomiłam sobie ze jednak to uczucie jest (uśmiechnęłam się nieśmiało )
- - skoro tak ja dla ciebie mógłbym nawet umrzeć
- kocham cie Renesmee powiedział cicho i poprawił mi kosmyk włosów
- - ja ciebie tęż rzekłam i przytuliłam się do jego ramienia Ryan delikatnie złapał moją obandażowaną dłoń już lepiej
- Carliasi mówił że opatrunek zrobiłeś wzorowo
- wiesz czego bym chciał
- nie
- chciałbym żebyś ze mną była
- - ale ja jestem .. i będę a wiesz czego ja chce ??
- nie wiem
- chce tego samego ale jeszcze coś
- co ?
- Żebyś mnie pocałował (szepnęłam cichutko mu na ucho )
- - Teraz??
- - nie głuptasie ale w najbliższym bardzo
- - ale wiesz to jest nie bezpieczne
- - ale ja nie jestem człowiekiem Ryan proszę cię możemy tak się ukrywać z uczuciami
- - dla swojej pani zrobię wszystko ( Westchnął cicho )
- lot minął nam bardzo szybko na pogawędkach wysiedliśmy na lotnisku we
- Włoszech z tam tond pojechaliśmy do Voltery Carlais nas prowadził znaleźliśmy się pod wielką bramą od części dla wampirów na dole natychmiastowo znalazła się Jane
- - Witam gości wycedziła prze zęby. Prowadziła nas krętymi uliczkami aż dotarliśmy do głównej sali otworzyła mosiężne drzwi ujrzałam wielką sale same całą wyłożoną marmurowymi płytkami na samym końcu stał jak gdyby trzy trony Aro od razu się poderwał z miejsca i z szeroki uśmiechem zaczął się witać .wszyscy okrążyli mnie dookoła tworząc mur ochronny dla mnie. Aro podskoczył w gorę klasnął w dłonie .
- - kochani przyjechaliście w celach pokojowych i my też jesteśmy tak nastawieni a ja pragnął by ujrzeć ten wasz skarb który tak kryjecie
- - dobrze powiedział Carlais
- Małymi cichymi krokami wysunęłam się do przodu i podeszłam do Ara
- - dzień dobry Aro
- -Witaj Resemee ah .. ja dawno cię nie widziałem
- no no ależ ty pięknie wyglądasz wyrosłaś na wspaniałą kobietę gdyby maił w swej kolekcji taki skarb pozwolisz
- wyciągnął dłoń w moją stronę
- - Tak nie podałam mu dłoni lecz położyłam do jego mroźnego policzka przedstawiłam kilka scenek to jak rosłam las na Alasce piękne widoki rodziców
- Jaspera Rosali Alice i resztę Cullenów
- - zaskakujące (rzekł gdy zabierałam swoją dłoń )
- Odwróciłam się na moment i napotkałam wściekły wzrok Ryan najchętniej pewnie by się na niego rzucił widziałam jak się boi o mnie
- a ty powiedział Aro nie odwracając wzroku ode mnie kim jesteś ??
- - ja jestem Rayan Montogomery niechętnie się przedstawił
- ile lat temu się zmieniłeś od jak dawna jesteś z Cullenami i jaką dietę prowadzisz mój drogi chłopcze ??
- - zostałem zmieniony w wieku 17 lat a od mojej przemiany minęło ponad 100 lat dokładnie 101 , tak mam dar potrafię władać żywiołem ognia i żywię się krwią zwierząt powiedział dość nie chętnie
- - jesteś dość wspaniałym okazem może dołączysz w nasze szeregi
- - nie chce z nimi mi jest dobrze
- Nagle wtrącił się Marek który rzadko kiedy się udziela .
- - go łączy więź z tą dziewczynom
- -zaskakujące podaj mi dłoń muszę się więcej dowiedzieć
- Aro dość długo przeczesywał myśli Ryana
widzę
że jesteś śmiertelnie zakochany w tej młodej i urokliwej osóbce
od dawna darzy ją czymś więcej niż miłością pragniesz jej
szczęścia i bezpieczeństwa jakże twojej akceptacji >Twoje
myśli są skierowane głownie ku niej . - zaczął recytować Aro a
twarz Ryana przybrał dziwny wygląd widział jak ledwo co się
powstrzymuję żeby na niego nie skoczyć . A ona też nie pozostaje
ci dłużna , skoro tak się dzieje nie mamy zamiaru zabierać twej
miłości ani cię od niej oddalać no cóż ale pamiętajcie
że oferta jest nadal aktualna w naszych szeregach jest miejsce dla
takich skarbów . Dowidzenia .
Wszyscy
odeszli z dziwni minami najbardziej wściekły był Edward ale znając
życie wiedział o tym od dawna Bella jak reszta Cullenów była
bardzo zdziwiona wiem że wszyscy bali się że Ryan mnie skrzywdzi
ale to kłamstwo on nigdy by tego nie zrobił on oddał by za mnie
życie a nie zabił . Ja go kocham w pewnym momencie wykrzyczałam
to w swoim umyśle .
- To nie znaczy że nie musisz uważać – krzyknął edward
- - a ty jak zwykle (prychnęłam) śledzisz mój umysł od kiedy się narodziłam nie dasz mi spokoju !!! Słyszysz ja jestem już dorosła mogę robić co chce wiecznie nie będziesz mnie kontrolował !! - krzyczałam bez opamiętania na ojca
- - Ale jestem twoim ojcem i nie zabroni nikt mi cię kontrolować słyszysz musisz być bezpieczna
- - a ty nie możesz traktować mnie jak własny przedmiot jak zabawkę raz się pobawię raz odstawię w kąt tak wiesz co nie jesteś żadnym ojcem ojciec pragnie szczęścia dziecka a nie zamyka go pod kloszem kontroluję umysł i traktuję jak rzecz nabytą !!! od kiedy obchodzić cię moje życie !!
jak
ty się do mnie odzywasz ! Renesmee marsz do auta masz szlaban w domu
porozmawiamy inaczej
Nadąsana
odeszłam jak najdalej od wszystkich kontem oka zauważyłam Belle
która usiłuję coś tłumaczyć . Nikogo więcej nie słyszałam
ani nie widziałam bardzo tego nie chciałam ale moje oczy napełniły
się łzami zaczęłam płakać łzy spływał po policzkach z
wdziękiem opadając na moje buty szłam na oślep nie odwracałam
głowy w ich stronę chciałam być sama i tylko sama .Wszyscy szli w
grobowej ciszy powolnym krokiem kilka dziesiąt metrów z tyłu
zdawałam sobie sprawę z tego że wszyscy doskonale wiedzieli że
płaczę i specjalnie unikali i kontaktu ze mną
Edward szedł na końcu razem z Bellą doskonale wiedziałam że moje łzy i słowa zadały mu straszliwy ból ale nie chciałam być aż tak ostra , wgłębi duszy chciałam pobiec do niego rzucić się na szyje jak mała dziewczynka i powiedzieć KOCHAM CIE TATO !!!ale nie miałam tyle siły jego słowa również mnie bardzo czemu nie mogę być szczęśliwa ? To pytanie dręczyło mój umysł .Nagle obok mnie zjawił się Emett z bardzo pogodną minął na twarzy
Edward szedł na końcu razem z Bellą doskonale wiedziałam że moje łzy i słowa zadały mu straszliwy ból ale nie chciałam być aż tak ostra , wgłębi duszy chciałam pobiec do niego rzucić się na szyje jak mała dziewczynka i powiedzieć KOCHAM CIE TATO !!!ale nie miałam tyle siły jego słowa również mnie bardzo czemu nie mogę być szczęśliwa ? To pytanie dręczyło mój umysł .Nagle obok mnie zjawił się Emett z bardzo pogodną minął na twarzy
- Nie martw się jemu przejdzie on tak nie chciał słyszysz księżniczko i nie becz bo ja beczysz to wyglądasz tragicznie .
- Po czym rozczochrał moje włosy i pogładził gigantyczną rękom po ramieniu .
- - dziękuje (cicho szepnęłam )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz