środa, 23 stycznia 2013


Rozdział 8
miłego czytania proszę o KOMENTARZE i dla tych (którzy nie wiedzą Hanna nie zna rodziny Nessi  i myśli że jest jego bratem) >.<

W dość złym humorze dotarłam na lotnisko podróż minęła bardzo szybko . Wieczorem zleźliśmy się pod naszym domkiem od razu weszłam na górę , do swojego pokoju zamknęłam drzwi i do samego rana nie dawałam znaku życia.
Nad ranem gdy zeszłam się napić . Rodzice siedzieli razem w salonie . Po chwili zawołał mnie ojciec
- słucham rzuciłam oschle
- Nie powinnaś się tak zachowywać Renesmee ja chcę tylko twojego szczęścia i bezpieczeństwa
- Ale to nie jest moje szczęście co takiego on zrobił ? że tak go nienawidzisz
- Nic jeszcze nie zrobił … ale może cię skrzywdzić
- jak …. Nie znasz go więc dlaczego to sugerujesz ??
- ale on …
- no właśnie co on ..? proszę cię uspokój się ?
- ja chcę tylko twojego szczęścia
- ale to jest moje szczęście a nie życie w klatce
Poszłam na górę i położyłam się na swoje łóżko godziny mijały a ja nie miałam zamiaru się tam pokazywać . Sięgnęłam laptopa i napisałam wiadomość na czacie do Hany
Cześć sory że się nie odzywałam w poniedziałek będę w szkole miał dużo spraw do załatwienia ale jest coś ważnego ?Mogę dziś do ciebie przyjść do tego domku nad jeziorem mam kluczę przyjedź proszę tam ok. 15 ! Na zawsze twoja kochana przyjaciółka :*

Zamknęłam laptopa spakowałam kilka ubrań do torby klucze od domku dokumenty i kluczyki do auta . Po południu gdy wszystko miałam przygotowane do ucieczki zostawiłam kartkę na biurku
Drodzy rodzice nie martwcie się jestem bezpieczna „ R

I wyskoczyłam bez szelestnie przez okno pobiegłam do garażu Cullenów za nim stało moje auto wsiadłam lecz silnik nie odpalił nie było paliwa trudno . Pójdę na pieszo nie chce by ktoś się zorientował o mojej ucieczce . O godzinie 14 :30 byłam na miejscu otworzyłam drzwi domku , rozpaliłam w kominku zagotowałam wodę i zaparzyłam gigantyczne kubiki owocowej herbaty włączyłam radio i spojrzałam za okno na parkingu stała mały srebrny Nissan Hanny . Usłyszałam pukanie do drzwi bez wahania je otworzyłam .
- Cześć jak dawno się nie widziałyśmy – powiedział Hanna przytulając mnie nie wiem co bym bez niej zrobiła
- Dziękuję zginęłabym bez ciebie Hanna
- Czego się nie robi dla najlepszej przyjaciółki
Swoją drogą z kont masz klucze do domku
- prawie je zgubiłaś gdyby nie ja
- No dobra Nesi co się stało ?
- nic szczególnego pokłóciłam się z baratem
- Edwardem tak ?
- Tak , on jest po prostu przewrażliwiony na punkcie mojego bezpieczeństwa , najchętniej zamknąłby mnie w klatce i trzymał do 50 –tki .
- biedaczyna ale już lepiej mieć zaborczego barta dbającego o ciebie niż wiecznego ćpuna co ja mam powiedzieć ojciec zostawił moją matkę i ugania się za młodszymi , ona haruje od świtu do nocy a weekendy chodzi na bankiety a mój kochany braciszek ćpa
- Faktycznie no rodziny się nie wybiera za to chłopaka tak no i jak ?
- co jak??
No jak Kevin ??
Siak , trochę pisaliśmy i byliśmy w kawiarni
-no to dobrze chyba ??
- ale on nic nie mówi o tym że się zakochał traktuje mnie jak koleżankę
- może jest nie śmiały daj mu czas
- tak czas czas wszyscy do okoła to mówią
- niestety to przyczyna dwudziestego pierwszego wieku kochanie
Zaśmiałyśmy się , długo tak rozmawiałyśmy lecz Hanna musiała jechać do domu a mi zrobiło się trochę smutno i samotnie więc postanowiłam wracać do domu ciekawe czy się zorientowali że uciekłam . powolnym krokiem szłam było już po godzinie 22:00 mrok ogarnął całe miasteczko do domu miałam jeszcze kilkanaście kilometrów a nie mogłam biec w wampirzym tempie. Nagle poczułam że ktoś mnie ciągnie od tyłu zaczęłam się szarpać ktoś zawiązał mi oczy. PO chwili zadałam sobie sprawę że jestem w jakimś budynku słyszałam skrzypienie schodów szybko rozwiązałam opaskę a potem sznur który miałam na nogach . Ujrzałam drewniany kościółek byłam na czwartym piętrze dzwonnicy wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Hann , nagle usłyszał potworne skrzypienie za mną pojawiła się postać nie był na pewno to człowiek był to wampir upuściłam telefon na podłogę .Usłyszałam przeraźliwy śmiech
- Kościół to idealne miejsce na zabójstwo potępionych nie no nie ślicznotko
- Czego chcesz (warknęłam przez zęby )
- oj co tak ostro ja chcę się pobawić w kotka i myszkę ty jesteś moją myszką skarbie a ja kotkiem i od dawna na ciebie poluję
Schwycił mnie za szyje i rzucił na okno które rozbiło się na miliardy kawałków mimowolnie krzyknęłam usłyszałam głos Hanny a potem nic bo rozdeptał mój telefon . Próbowałam się bronić uciekać ale to było na marne rzucał mną po ścianach słyszałam tylko ciche chrupnięcie . Pchnął mnie na barierkę i ją połamał prawię bym spadła wisiałam trzymając się rękoma ostatniej deski .
Hanna ..
To co usłyszałam w słuchawce przypomniała mi na myśl najgorsze horrory które nie raz widziałam czym prędzej wsiadłam do auta i bez zgody matki pojechałam do rodzinnego domu Nesii. Wpadłam cała roztrzęsiona nie wiedząc jak się zachować . Zobaczyłam brata Renesmee który był przerażony , wyciągnęłam komórkę i bez słowa puściłam to okropne nagranie . Po wysłuchaniu nagrania wszyscy wpadli szał część rodziny zaczęła się pakować dwie ciotki i jej bart zaczęli wypytwać mnie co się stało .
Nesii prosiła mnie żebym przyjechali do mojego domku na d jeziorem rozmawiałyśmy ja po 20 odjechałam i z tego co Nesi mówiła mi też miałam za chwilę iść do domu .
- jak daleko jest ten domek
  • 8 kilometrów za miastem
  • Dobrze Esme zostanie z tobą Hanno . Dziękujemy że nas powiadomiłaś zostałam z babcią Nessi razem w domu .
  • - oby jej nic się nie stało
  • - jest silna poradzi sobie , chcesz może gorącom herbatę
  • - poproszę

Wisiałam tak próbując się złapać i wciągnąć mój oprawca stał jak kat i próbował mnie zrzucić nagle pojawiła się postać ubrana cała na czarno zrzuciła go w dół , po chwili wciągnęłam się na górę i złapałam barierkę kręciło mi się w głowie z boku leciał mi krew . On już wisiał zaplątany w sznury dzwonu jego głowa leżała obok a dzwony szaleńczo biły . Po chwili byłam już w ramionach taty płakałam wszystko mnie bolało nie miałam siły ostatnie co zobaczyłam to ogień twarz Ryana ciemne i mroczki za oczami reszty nie pamiętam ....


Ryan
Nic prócz jej szczęścia mnie nie interesowało . Edward ją przytulał czułem krew dużo krwi cieknącej z jej boku .
  • gdzie jest Carlais ?? - zaczął krzyczeć Edward
  • - ni wiem co się stało
  • - Straciła przytomność
  • - zostań z nią proszę zaraz go tu ściągnę


Wziąłem ją na ręce i przytuliłem i gładziłem po włosach
Nie poddawaj się słyszysz Nessi zostań tu dla mnie dla całej rodziny . Zostań Nesi !!
Carlais przybiegł porwał jej koszulę i zrobił ucisk
na odwodzie ciała wziął na ręce i włożył ja do auta i zakrył kocem . Dotarliśmy do domu w szybkim tempie . Carlais od razu wziął ja do swego gabinetu i siedział tam ponad 2 godziny a czas się dłużył nie ubłaganie a ja się martwiłem bardzo martwiłem . Modliłem się żeby z tego wyszła wolałem umrzeć niż jej by miało się coś stać . Za bardzo ją kochałem ....
Edward wyszedł z sali
  • Co się dzieje co z nią mogę tam iść? Poderwałem się chciałem jak najprędzej tam wejść .
  • - Tak , miało szkło wbite w płuco ale jest już wyjęte , ma kilka sińców i złamaną kostkę muś odpoczywać szybko z tego wyjdzie . Sala na której leżał była cała biała stało tam wiele maszyn na dużym łóżku leżała ona była drobna jej twarz okalały rude loki była śliczna nawet wtedy gdy była nie przytomna . Podniosłem jej chłodną i bladą dłoń której nie zamierzałem puszczać aż do momentu kiedy sie nie obudzi .

poniedziałek, 21 stycznia 2013

rozdział 7


Ryan …
- W porządku a ile lat tam spędziłeś ? – spytał z ciekawością Edward
- ponad 30 lat dużo się tam nauczyłem nie tylko o kontrolowania daru ale  tez nauczyłem się panować nad moim głodem od ponad 50 lat piję tylko krew zwierząt
- dobrze to na tyle nie zapomnij o podróży ( uśmiechnął się pogodnie Edward ) dziękuję że zaopiekowałeś się Renesmee
- nie ma za co (posłałem mu szczery uśmiech)
Ale w głębi duszy wiedziałem że wie wszystko to co czuję do jego córki przecież potrafi czytać w myślach
3 dni potem
Dziś wyjeżdżamy do Volltery nigdy tam nie byłam bałam się trochę żeby nikomu nie stała się krzywda wiedziałam doskonale że i moja rodzina i rodzina Volturi mają dość wybuchowe charaktery .
Ryan z dnia na dzień spędzałam coraz więcej czasu i nawet chyba wszyscy podejrzewają że jesteśmy razem wczoraj gdy wraz z Ryanem wracałam z polowania  w drodze powrotnej dużo się śmieliśmy i wygłupialiśmy
Lecz przypadkiem nie fortunnie skręciłam nadgarstek
niestety Calais miał wieczorny dyżur a Ryan bardzo dawno temu  pracował chwilowo w szpitalu i próbował zrobić opatrunek robił to bardzo subtelnie i delikatnie w zamian za opatrunek otrzymał delikatnego całusa w policzek lecz pech chciał by Emett nas zobaczył i oczywiście poniosła go wyobraźnia i nadal nie daje mi to znaczy nam spokoju .  podeszłam do szafki i wyjęłam w razie czego sweter  zapakowałam paszport i inne dokumenty wyciągnęłam trochę pieniędzy słuchawki i lekturę postanowiłam że jak będę miała trochę czasu w samolocie nad robię materiał tym bardzie że przerabialiśmy Roma i Julię ulubioną  lekturę mamy . Spakowana już do końca zeszłam na dół
Gotowa – spytała Bella
  • Tak a ty jedziesz z nami mamo tak
  • - tak Renesmee nie martw się
  • Pożegnałam się z Alice Jasperem Esme i Rosali która za nic nie chciała mnie puścić
  • mercedesem Carlaisa pojechaliśmy na lotnisko po od prawię wsiedliśmy samolotu do z tyłu czekały wolne fotele Bella usiadła razem z Edwardem Carlais z Emettem a do mnie przysiadł się Ryan
  • - mogę się przysiąść do pani ??
  • oczywiście proszę pana (zaśmiałam się )
  • wiesz że wszyscy dziwnie się na nas patrzą moim szczególnie rodzice w końcu trzeba im coś powiedzieć no nie ?
  • - a jesteś pewna co chcesz im powiedzieć ?
  • - no że coś nas łączy no nie
  • - ale przecież nie jesteś tego pewna
  • ale te kilka dni mnie uświadomiłam sobie ze jednak to uczucie jest (uśmiechnęłam się nieśmiało )
  • - skoro tak ja dla ciebie mógłbym nawet umrzeć
  • kocham cie Renesmee powiedział cicho i poprawił mi kosmyk włosów
  • - ja ciebie tęż rzekłam i przytuliłam się do jego ramienia Ryan delikatnie złapał moją obandażowaną dłoń już lepiej
  • Carliasi mówił że opatrunek zrobiłeś wzorowo
  • wiesz czego bym chciał
  • nie
  • chciałbym żebyś ze mną była
  • - ale ja jestem .. i będę a wiesz czego ja chce ??
  • nie wiem
  • chce tego samego ale jeszcze coś
  • co ?
  • Żebyś mnie pocałował (szepnęłam cichutko mu na ucho )
  • - Teraz??
  • - nie głuptasie ale w najbliższym bardzo
  • - ale wiesz to jest nie bezpieczne
  • - ale ja nie jestem człowiekiem Ryan proszę cię możemy tak się ukrywać z uczuciami
  • - dla swojej pani zrobię wszystko ( Westchnął cicho )
  • lot minął nam bardzo szybko na pogawędkach wysiedliśmy na lotnisku we
  • Włoszech z tam tond pojechaliśmy do Voltery Carlais nas prowadził znaleźliśmy się pod wielką bramą od części dla wampirów na dole natychmiastowo znalazła się Jane
  • - Witam gości wycedziła prze zęby. Prowadziła nas krętymi uliczkami aż dotarliśmy do głównej sali otworzyła mosiężne drzwi ujrzałam wielką sale same całą wyłożoną marmurowymi płytkami na samym końcu stał jak gdyby trzy trony Aro od razu się poderwał z miejsca i z szeroki uśmiechem zaczął się witać .wszyscy okrążyli mnie dookoła tworząc mur ochronny dla mnie. Aro podskoczył w gorę klasnął w dłonie .
  • - kochani przyjechaliście w celach pokojowych i my też jesteśmy tak nastawieni a ja pragnął by ujrzeć ten wasz skarb który tak kryjecie
  • - dobrze powiedział Carlais
  • Małymi cichymi krokami wysunęłam się do przodu i podeszłam do Ara
  • - dzień dobry Aro
  • -Witaj Resemee ah .. ja dawno cię nie widziałem
  • no no ależ ty pięknie wyglądasz wyrosłaś na wspaniałą kobietę gdyby maił w swej kolekcji taki skarb pozwolisz
  • wyciągnął dłoń w moją stronę
  • - Tak nie podałam mu dłoni lecz położyłam do jego mroźnego policzka przedstawiłam kilka scenek to jak rosłam las na Alasce piękne widoki rodziców

  • Jaspera Rosali Alice i resztę Cullenów
  • - zaskakujące (rzekł gdy zabierałam swoją dłoń )
  • Odwróciłam się na moment i napotkałam wściekły wzrok Ryan najchętniej pewnie by się na niego rzucił widziałam jak się boi o mnie
  • a ty powiedział Aro nie odwracając wzroku ode mnie kim jesteś ??
  • - ja jestem Rayan Montogomery niechętnie się przedstawił
  • ile lat temu się zmieniłeś od jak dawna jesteś z Cullenami i jaką dietę prowadzisz mój drogi chłopcze ??
  • - zostałem zmieniony w wieku 17 lat a od mojej przemiany minęło ponad 100 lat dokładnie 101 , tak mam dar potrafię władać żywiołem ognia i żywię się krwią zwierząt powiedział dość nie chętnie
  • - jesteś dość wspaniałym okazem może dołączysz w nasze szeregi
  • - nie chce z nimi mi jest dobrze
  • Nagle wtrącił się Marek który rzadko kiedy się udziela .
  • - go łączy więź z tą dziewczynom
  • -zaskakujące podaj mi dłoń muszę się więcej dowiedzieć
  • Aro dość długo przeczesywał myśli Ryana
widzę że jesteś śmiertelnie zakochany w tej młodej i urokliwej osóbce od dawna darzy ją czymś więcej niż miłością pragniesz jej szczęścia i bezpieczeństwa jakże twojej akceptacji >Twoje myśli są skierowane głownie ku niej . - zaczął recytować Aro a twarz Ryana przybrał dziwny wygląd widział jak ledwo co się powstrzymuję żeby na niego nie skoczyć . A ona też nie pozostaje ci dłużna , skoro tak się dzieje nie mamy zamiaru zabierać twej miłości ani cię od niej oddalać no cóż ale pamiętajcie że oferta jest nadal aktualna w naszych szeregach jest miejsce dla takich skarbów . Dowidzenia .
Wszyscy odeszli z dziwni minami najbardziej wściekły był Edward ale znając życie wiedział o tym od dawna Bella jak reszta Cullenów była bardzo zdziwiona wiem że wszyscy bali się że Ryan mnie skrzywdzi ale to kłamstwo on nigdy by tego nie zrobił on oddał by za mnie życie a nie zabił . Ja go kocham w pewnym momencie wykrzyczałam to w swoim umyśle .
  • To nie znaczy że nie musisz uważać – krzyknął edward
  • - a ty jak zwykle (prychnęłam) śledzisz mój umysł od kiedy się narodziłam nie dasz mi spokoju !!! Słyszysz ja jestem już dorosła mogę robić co chce wiecznie nie będziesz mnie kontrolował !! - krzyczałam bez opamiętania na ojca
  • - Ale jestem twoim ojcem i nie zabroni nikt mi cię kontrolować słyszysz musisz być bezpieczna


  • - a ty nie możesz traktować mnie jak własny przedmiot jak zabawkę raz się pobawię raz odstawię w kąt tak wiesz co nie jesteś żadnym ojcem ojciec pragnie szczęścia dziecka a nie zamyka go pod kloszem kontroluję umysł i traktuję jak rzecz nabytą !!! od kiedy obchodzić cię moje życie !!
jak ty się do mnie odzywasz ! Renesmee marsz do auta masz szlaban w domu porozmawiamy inaczej
Nadąsana odeszłam jak najdalej od wszystkich kontem oka zauważyłam Belle która usiłuję coś tłumaczyć . Nikogo więcej nie słyszałam ani nie widziałam bardzo tego nie chciałam ale moje oczy napełniły się łzami zaczęłam płakać łzy spływał po policzkach z wdziękiem opadając na moje buty szłam na oślep nie odwracałam głowy w ich stronę chciałam być sama i tylko sama .Wszyscy szli w grobowej ciszy powolnym krokiem kilka dziesiąt metrów z tyłu zdawałam sobie sprawę z tego że wszyscy doskonale wiedzieli że płaczę i specjalnie unikali i kontaktu ze mną
Edward szedł na końcu razem z Bellą doskonale wiedziałam że moje łzy i słowa zadały mu straszliwy ból ale nie chciałam być aż tak ostra , wgłębi duszy chciałam pobiec do niego rzucić się na szyje jak mała dziewczynka i powiedzieć KOCHAM CIE TATO !!!ale nie miałam tyle siły jego słowa również mnie bardzo czemu nie mogę być szczęśliwa ? To pytanie dręczyło mój umysł .Nagle obok mnie zjawił się Emett z bardzo pogodną minął na twarzy
  • Nie martw się jemu przejdzie on tak nie chciał słyszysz księżniczko i nie becz bo ja beczysz to wyglądasz tragicznie .
  • Po czym rozczochrał moje włosy i pogładził gigantyczną rękom po ramieniu .
  • - dziękuje (cicho szepnęłam )

piątek, 18 stycznia 2013

Jest mi bardzo miło z tego powodu że oglądacie mojego blog ale smuci mnie to że jest mało komentarzy proszę o więcej konstruktywnej krytyki >.< MIŁEGO CZYTANIA

Rozdział 6
I wiele osób którzy będą chcieli zniszczyć twoje szczęście ale dopóki tu jesteśmy będziemy cały czas przy tobie nie dopuszczę do tego by ktoś cię-
skrzywdził – rzekła spokojnym głosem Bella i ucałował mnie w czoło
Zmęczona tym wszystkim wdrapałam się na gore do pokoju dla gości usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w piękne widoki .Mimowolnie moje powieki opadły i usnęłam . Poczułam dziwne ciepło podniosłam głowę do góry nade mną było piękne turkusowe niebo słońce przygrzewało
Nad strumykiem siedziała para z dzieckiem chłopak miał czarne lśniące włosy które już nie raz widziałam  i migoczące dłonie dziewczyna miała długie miedziane włosy chłopiec miał takie same włosy jak chłopak  zielone oczy i  malinowe usta takie jak nie raz widziałam w lustrze.
Obudziła mnie szelest i ciepłą tkaninę na moim ciele .otworzyłam powieki
-Co ty tu robisz
- A nic tak przyszedłem na dole trwa debata a mi się nudziło ale pójdę jeśli nie chcesz
- chce ja już nie śpię to ty mnie przykryłeś ?
- tak było ci chyba zimno więc cie zakryłem
- dzięki na pewno  chcesz jechać do Włoch
- tak nigdy ich nie widziałem a od mojej przemiany minęło 100 lat
- zaskoczyłeś mnie aż 100
- tak ponad (zaśmiał się)
- ale jak żyje to znaczy nie żyje nie widziałam tak miłej i urokliwej istotki
- przestań nie lubię jak ktoś jest taki nie naturalnie uprzejmy
- a jak ktoś jest  naturalnie miły i uprzejmy i osoba która mu się podoba przeczy że nie
To zmienia postać rzeczy (zarumieniłam się )
No widzisz pojada tam dla ciebie
Ale po co dla mnie ?
Żeby cię chronić i być przy tobie Renesmee krotko się znamy ale gdy cię ujrzałem te ruchy twój charakter to dobro zaskoczyłaś mnie sprawiłaś że nagle stałem się inny poczułem coś w tej kupie lodu coś się ruszyło a było to serce ja tak naprawdę cię  kocham zwlekam już z tym uczuciem od ponad miesiąca z dnia na dzień stajesz mi się coraz bliższa lecz boje się że zrobię ci krzywdę. Bo najłatwiej jest zabić osobę którą kochasz
  • to nie prawda to co mówisz , szanuje twoje uczucie i ja też nie pozostaje dłużna ale proszę cię o jedno o czas Ryan ja naprawdę coś  do ciebie czuje lecz na razie nie jest to takie mocne tyle informacji tyle zdarzeń ktoś kiedyś coś m i obiecał i źle się to skończyło nie chcę zrazić twoich uczuć  naprawdę daj mi czas chwile ja cie nie zostawię tylko pozwól mi ułożyć i zamknąć stary  rozdział życia aby zacząć ten z tobą w roli głównej.
  • Na ciebie mogę czekać całą wieczność
  • posłałam mu najładniejszy uśmiech zeskoczyłam z parapetu i podeszłam blisko do niego schwyciłam jego twarz w obie dłonie po czym ustałam na palcach i poprawiłam kosmyk czarnych loków i mocno przytuliłam się do jego torsu . Schowałam głowę w potężnych i silnych ramionach ....
  • Ryan ..
  • Nigdy nie znalem uczucia jakim jest miłości teraz to czuje jej serce jej słowa .Teraz moje życie się zmieni doznaje człowieczeństwa stoi przy mnie i tuli się do moich ramion będę ją chronił do końca moich dni . Jest ósmym cudem świata aniołem zesłanym na ziemie by uwolnić moją dusze od lucyfera. Tylko ja się boje jej bliskości chce tego pragnę jej całym moim ciałem i umysłem lecz boje się że zrobię jej krzywdę a ona jet krucha i drobna i taka niewinna to anioł. Całą noc przegadaliśmy aż w końcu Nessi zasnęła ja powolnymi krokami zszedłem na dol na swej drodze spotkałem Edwarda
  • Gdzie jest Renesmee (zwrócił się bardzo oschle )
  • - Chwile temu zasnęła drugi raz
  • - Jedziesz doWłoch z nami ?
  • - tak nigdy tam nie bylem słyszałem o tym że Aro jest dziwny i sztucznie miły Kajusz by wszystkich zabił a Marek najchętniej by umarł po starcie ukochanej
  • - dobrze Ryan a ty wiedziałeś o swoim darze
    - tak kilka lat temu nie chcący samoistnie pod paliłem las ale uczułem się samo kontroli nad żywiołem wiele lat poświęciłem na trenowanie go wraz z egipcjaninem Benjaminem ......

poniedziałek, 14 stycznia 2013


Rozdział 5

przepraszam za taką przerwę od dziś dodaje jedną notatkę dziennie i tak jak obiecałam akcja się rozwija miłej lektury i PROSZĘ WAS KOMENTUJCIE POSTY TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE !!! >.<
Stało się coś ważnego ?? (spytałam z nie pokojem)
Trudno powiedzieć czy to jest aż tak ważne dowiesz się w swoim czasie bardzo chciał bym ci to wytłumaczyć ale mi zakazali cokolwiek ci mówić
Zrobili cię moim szoferem
Dokładnie (zaśmiał się ) ale co się nie robi dla tak pięknego rudzielca czyż nie ??(zapytał rozbawiony )
Widzę że humor masz dziś nie zły
Prawda może do nie stosowne do danej sytuacji droga Nessi ale tak dopisuje mi humor (oboje wybuchliśmy śmiechem )
Podróż minęła w znakomicie oboje opowiadaliśmy zabawne histojryjki śmialiśmy się Ryan próbował naśladować głos muzyka z radia. Lecz w domu nie panował taka radość .Gdy weszłam w do salonu ujrzałam w progu
Tanya, Eleazar, Carmen, którzy ciepło mnie przywitali .
Siadaj Renesmee powiedziała Tanya
Co się stało ??Dlaczego Ryan mnie zawiózł tutaj
Spokojnie Nessi – powiedział łagodnym tonem dziadek nic się nie stało po prostu Volturi od czasu spotkania kilka dni po twoim narodzeniu cię nie widzieli i chcą się koniecznie spotkać w celach przyjaznych Mamy zaproszenie do Włoch ze szczególną dedykacja dla ciebie (westchnął Carlais)
W porządku pojadę – powiedziałam najspokojniej jak tylko potrafiłam ale w głębi duszy bałam się tego spotkania
  • Oczywiście że nie pojedziesz tam sama -powiedział Edward
  • - ale ja nie chce żebyście się narażali dla mnie
  • - ale nikt sie nie naraża jedziemy tam w pokoju Renesmee (westchnął edward )
  • Ja się na pewno wybiorę rzekł Carlais dawno nie było mnie w Volterze
  • -Mnie tam nigdy nie było -wyrwał się Ryan
  • - A ja nie odpuszczę takiej okazji na podróż – ryknął Emett
  • - no to eskorta jak się marzy – wykrzyknął Jasper
  • - Dziadku a jest jakiś wymierzony termin na spotkanie ?
  • Nie Nessi tylko napisane jest że to pilne
  • -Czyli najprędzej jedziemy do Włoch tak ?
  • Bilety mamy wykupione. Wylatujemy za 3 dni
  • - Dobrze a dlaczego Ryan mnie tu przywiózł
  • - Dla bezpieczeństwa rzekła Rosali
  • - Grupa nomadów ostatnio  tu się pojawiła
  • - Ale są nie bezpieczni chcieli czegoś od was
  • nie na razie nie ale to tropiciele wiesz że ty jedyna masz ludzką krew i w dodatku bardzo słodką – zakomunikował ostrożnie Edward
  • no pięknie grupa nomadów zaproszenie do Włoch czy ja nie mogę mieć normalnego życia ale jak ma mieć normalne życie skoro ja sama nie jestem normalna powiedziałam cicho po czym podeszła do mnie matka i mocne mnie przytuliła
  • Kiedyś się wszystko ułoży a w życiu spotka cie wiele kłopotów 

poniedziałek, 7 stycznia 2013

rozdział 4


wiem wiem kolejny nudny rozdział ale nie długo  to zmieni muście być cierpliwi a na razie życzę  milej lektury ! >.<
Rozdział 4.
Zerknęłam na godzinę była 23:00 Jacob pewnie jeszcze nie śpi a jak śpi to trudno

  • Witaj locka czemu nie dzwoniłaś ??
  • A tak jakoś czasu nie miałam jak w Forks co u ciebie?
  • W Forks deszczowo jak zawsze a u mnie dobrze awansowałem ale to drobnostka
  • Poczekaj z skoro byłeś betą to jesteś teraz ... alfą
  • dokładnie
  • Gratulacje a co z Samem?
  • Dzięki z Samem on ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie
  • Jak to ?
  • Emily jest w ciąży a bliźniaków nie ma kto pilnować
  • haha no to ma roboty
  • muszę kończyć Nessi
  • pa trzymaj się
  • pa
Mając dość wrażeń jak na jeden dzień ułożyłam się wygodnie w łóżku i spałam. Rano nie miałam ochoty wychodzić z łóżka . Zamknęłam oczy na 5 minuta lecz od razu tego pożałowałam ,po mojej głowię spłynął strumień zimnej wody
  • Wstawaj księżniczko dziś poniedziałek- ryknął
  • Emett
  • Ja cię kiedyś zabiję – powiedziałam srogo
  • Emett tylko ryknął śmiechem i zbiegł na dół
  • W wampirzym tempie wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy . Weszłam do garderoby wyciągnęłam czarne rurki kolorową koszulkę czarny sweterek zapakowałam książki i zeszłam na dół .Przy volvo czekał na mnie Jasper
  • Słyszałem że miałaś piękny poranek
  • Zależy dla kogo „piękny” syknęłam
  • Wsiadłam do auta zapięłam pasy .Nagle poczułam się błogo i spokojnie – to sprawka Jaspera
  • Dzięki i przepraszam – rzuciłam do niego
  • Nic się nie stało .Jesteśmy pod szkołą
  • Dzięki Pa
  • Szlam w ludzkim tempie po korytarzu z sekundy na sekundę robiło się coraz tłoczniej w oddali zauważyłam blond włosy Hanna !!
  • Od razu się odwróciła i przyszła się powitać
  • no i jak było na tym obozie
  • no wiesz fajnie byliśmy w domu starców i nawet oddałam 1 litr krwi
  • nie o to chodzi to ty pisałaś tą wiadomość
  • jeżeli tak to mam dobrom informację dla ciebie Kevin czuję to samo .
  • Tak to ja pisałam. (od razu się rozpromieniła)
  • Weszłyśmy do klasy od biologi i usiadłyśmy obok siebie .Lekcja była nudna jak dla mnie ostatnio 4 razy przeczytałam książkę od biologi
  • reszta godzin minęła błyskawicznie .Pod szkolą ujrzałam volvo ojca ale go ani nikogo z Cullenów tam nie było stał tam za to Rayan
  • hej (przywitał się radośnie)
  • witaj czemu to ty dziś po mnie przyjechałeś
  • reszta jest czymś zajęta jedziemy do Denali tam są wszyscy
  • w porządku ...

sobota, 5 stycznia 2013


Rozdział 3


Ja już muszę iść  powiedział  cicho  Rayan wyglądał jak by bał się o coś lub o kogoś
Pa rzekłam i posłałam mu najpiękniejszy uśmiech na jaki było mnie stać .
Poszłam do domu ,lecz tam też nikogo nie zastałam wdrapałam się na piętro i weszłam do mojego pokoju. Wzięłam szkicownik dawno do niego nie zaglądałam . Kilkoma machnięciami ołówka wyrosła tam polana na którą zaprowadził mnie Ryan .Odłożyłam go na miejsce usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa .
Jedna nieodebrana wiadomość od Hanny i Kevina .Pierwszą sprawdziłam wiadomość od Hanny

Ratuj ja się chyba zakochałam !!Pamiętasz ten wyjazd charytatywny no i tam był też Kelvin (swoją drogą widziałbyś ty go bez koszulki!)
No wiesz on jest taki dosłownie : szarmancki uprzejmy wcale nie przypomina tego „bawidamka” za jakiego się podaje a no wiesz możesz mu /jej powiedzieć coś miłego o mnie
Hanna /Kevin  

No nie pomyślałam zabawa w swatkę !! Ale do Hanny to nie podobne ona spogląda z pogarda na swoich adoratorów łamie im serca a tu proszę ona się zakochała ze wzajemnością czasami wydaje mi się że świat ludzi jest znacznie prostszy .Wyłączyłam laptopa dokończyłam projekt na biologie , położyłam się na łóżku  i zaczęłam rozmyślać nad wszystkim i nad niczym .Korzystałam z każdej wolnej chwili bez ojca w domu mogłam wtedy spokojnie przemyśleć wszystko. Najbardziej nurtowała mnie sprawa z Rayan czy ja do niego coś czuje i co tak na prawdę się dziś wydarzyło ? Zmęczona postanowiłam zrobić sobie króciutką drzemkę pozwoliłam odpłynąć w ramiona Morfeusza. Nic szczególnego mi się nie śniło usłyszałam na dole jakiś szelest zerknęłam na zegarek który pokazywał 21:00.
Zeszłam na dół do salonu ujrzałam tam Edwarda siedzącego na sofie
-Hej rzuciłam oschle
-Cześć jak polowanie słyszałem że byłaś na nim z tym Rayanem prawda ?

- Dobrze tak to prawda a dlaczego pytasz?
-Chciałbym po prostu byś dokonywała mądrych wyborów i sama decydowała o nich bez wpływów innych byś była ostrożna nie których rzeczy nie da się od tak cofnąć .(powiedział ostrożnie dobierając słowa)

-Tato .Po pierwsze nie zamierzam się z nikim żenić ani robić bóg wie czego.. Po drugie może choć na chwilkę przestań kontrolować mój umysł .
- Dobrze (uśmiechnął się szczerze )
- a gdzie mama?
- Z Esme pomaga jej dobierać do dodatki do łazienki
- Esme już wróciła z wyspy ?
- Tak jakieś 4 godziny temu dokładnie
- aa.. nudzi mi się zagrajmy w szachy ??
-dobrze

Podbiegłam do polki wyjęłam szachy rozstawiłam plansze na stole i zaczęliśmy grać łeb w łeb 2 razy poniosłam klęskę po krótkim meczy pożegnałam się z ojcem i poszłam na górę w wampirzym tempie umyłam się i przebrałam ….

piątek, 4 stycznia 2013

Bohaterowie

wiem że tak notka powinna być na początku ale umieściłam ją tutaj ponieważ chcę byście wyobrazili  sobie w podobny sposób wszystkich bohaterów którzy będą tu gościć !! Zapraszam również do komentowania i z gory dziękuję :D



Bohaterowie:

Tych których stworzyła moja wyobraźnia znajdziecie tu :


 





Rayan Montgomery :wampir wegetarianin
Ma czarne włosy jest wysoki i dobrze zbudowany, został zmieniony w weku 17 lat ale tak w zasadzie urodził się 1912 roku .Jest szczery ,uczciwy ,i oddany do końca Renesmee zrobiłby wszystko by była szczęśliwa kocha ja nad życie.















Hanna Evans : najlepsza przyjaciółka Renesmee . Poznały się w szkole Hanna nie wie kim jest sama Nessi i jej rodzina. Jest wysoką szczupłą blondynką oglądają się za nią tłumy chłopaków lecz ona ich spławia na każdym kroku (wiele chłopaków ma przez nią złamane serce ) .








Kavin przyjaciel Renesmee .Chodzą razem do szkoły pewnego dnia zakochuję się w Hanie. Jest wysportowany gra w szkolnej drużynie  rugby .






Molly przyjaciółka Renesmee należy do” jej świata” jest pół wampirem pół człowiekiem .Poznają się przypadkowo pewnego dnia.



czwartek, 3 stycznia 2013

rozdział 2


Rozdział 2 .


Rano obudziło mnie słońce .Wstałam umyłam się i ubrałam . Zeszłam na dół do kuchni ,gdzie spotkałm rodziców całych w skowronkach.

-Cześć – rzuciłam Co dziś tak wesoło?Czyżby Emett zwariował do reszty i postanowiłam wypełnić cały dom budyniem !!?
    -Nie niestety (tata się zaśmiał)głodna ???
  • - Jeżeli ma pan w swojej ofercie 5 litrów krwi pumy lub jelenia to poproszę (zaśmiałam się)
  • - Niestety!! Nasza oferta nie obejmuję posiłków dla pół wampira pół człowieka
  • - A więc idę na polowanie.
  • -Dobra tylko uważaj na siebie Renesmee proszę – rzuciła mama
Dobiegłam w zaledwie 2 minuty do posiadłości Cullenow . Mimo że jestem dhwampirem biegam naj szybciej zaraz po Edwardzie.

Weszłam do domu lecz nikogo nie zastałam .Weszłam po schodach na piętro -jak najciszej się dało otworzyłam drzwi od dawnego pokoju Edwarda który zajmuje Rayan .Stał odwrócony przodem do okna jego ręce mieniły się jak diamenty czarne włosy delikatnie lśniły. Po cichu podeszłam do niego.



  • Słonecznie dziś prawda
  • - Owszem (uśmiechnął się zalotnie)
  • Mmm.. myślałam że zastane resztę rodziny
  • -Carlais jest w szpitalu
  • Alice i Rosali opróżniają do reszty centrum handlowe
  • Emet z Jasperem grzebią przy autach
  • a Esme wyjechała na jakąś wyspę
  • - A więc jesteśmy sami Chciałam iśc na polowanie co ty na to ??
  • - Z tobą wszędzie (uśmiechnął się wesoło)

Dość szybko dobiegliśmy do lasu. Ja wyczulam stado jeleni Rayan pobiegł za mną .Wbiłam zęby w skórę jelenia i zaczełam pić po woli .Rayan zrobił to samo tylko że .....jemu wyszło to znacznie lepiej. Po udanym polowaniu pobiegliśmy na polane ze strumykiem którą nie dawno odkrył Rayan. Zakrył mi oczy rękom. I delikatnie jakby bal zrobić mi krzywdę prowadził.
  • Jej
  • i jak
  • Cudownie pięknie ...... brak mi słów
  • sam znalazłem (uśmiechną się szarmancko)
  • Usiedliśmy słońce delikatnie przygrzewało słychac było ciche pluski wody . Rayan uważnie mi się przyglądał zaintrygowało mnie to .
  • -Dlaczego tak mi się przyglądasz?
  • - Jesteś brudna .
    -Od polowania (zarumieniłam się)
  • - Tak (zaśmiał się cicho)
  • Rayan zbliżył się i delikatnie położył dłoń do mego policzka .dotknął moich ust i starł z kącika  .Na moją twarz wstąpiły rumieńce . Jezu .....jakie on ma oczy te dziwne ciepło bijące z serca....???
  • Byliśmy tak blisko siebie aż w pewnym momencie Rayan wstał i pomógł mi.........

Wstęp 1.

Wstęp 1.


Hej będe wstawiała tu swoje opowiadanie o Renesmee Cullen to będzie, inna historia moja własna oczywiście znajdziecie tu wszystkich bohaterów sagi zmierzch oraz kilka wątków z niej .Mam nadzieje że się wam spodoba zostawiajcie komentarze . Miłego czytania !!>.<


Już 3 miesiące mieszkam na Alasce niedaleko Denali. Wyprowadziliśmy się z Forks ponieważ ja za szybko rosłam a Calais były za młody .
Teraz mieszkamy w dość sporym domku na wzgórzu reszta Cullenów mieszka 2 km dalej w dużej wilii. Chodzę do 2 klasy liceum w Alasce .Mam ukończone 6 lat – (brzmi głupio) ale fizycznie i psychicznie przypominam 16 latkę .Od niedawna dołączył do naszej rodziny kolejny wampir wegetarianin Rayan Montgomery. Mam przyjaciółkę ma na imię Hanna chodzę razem z nią do klasy ,Hanna jest bardzo podobna do Rosali i z charakteru i z wyglądu .
Dowiedziałam się przed wyjazdem o wpojeniu i o tym co Jacob do mnie czuję to była trudna decyzja kocham go ale … jak brata nie była bym w stanie traktować go jak mojej drugiej połówki .