poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 10


Rozdział 10
Doskonale wiedziałam co się świeci i co robię w danej chwili , że gdy przekroczę próg domu zostanę dożywotnie umieszczona w swoim pokoju ale mało mnie to teraz interesowało . Delektowałam sie każda sekundą z nim i poddałam się całkowicie mu tylko mu , kocham tego wariata mimo że przyszło to z nie nacka co nie zmieniam do niego uczucia . Mijają miesiące dni tygodnie jest już listopad ostatni taki słoneczny dzień w tej zimnej krainie . Pamiętam dokładnie to jak w sierpniu tu przyjechaliśmy i to co było przed nim to co wtedy Jacob mi powiedział przerosło moje dotychczasowe myśli o miłości do drugiej osoby ja go kocham chcę jego szczęścia ale jako ... brata krewnego naj lepszego przyjaciela pod słońcem . Ale to teraz jestem tu z nim który może okaże się tym jedynym ?. Jest inny ale taki bliski jego uczucia to że znamy się już ponad 4 miesiące a on posunął się do takiego uczucia miał odwagę to w nim cenie ale pond wszystko jest kochający i dobry . Szczerze gdy pierwszy raz spotkałam Ryana był inny teraz się rozwija ale od dawna miał te cechy w sobie , szalenie przypomina mi ojca z charakteru chociaż ... bywa rezolutny i wesoły i to kolejny powód dla czego go kocham . Ja kocham go za wszystko nawet za to nieustanne czochranie ślicznych czarnych włosów .

Ryan ...
Moja i tylko moja nikomu nie dam cię skrzywdzić jest porcelnową laleczką z wielkim sercem które tak radośnie i szybko bije . Gdy ją zobaczyłem poczułem dziwne ciepło wydało mi się to nie możliwe choć wtedy na dworzu panował upał . Weszła po cichu otwierając drzwi rozglądając się na jej miedziano brązowe włosy spłynął strumień światła iskrzyła się delikatnie jak mały brylancik w czekoladowych oczach mieniła się tęcza . Jest wesoła rezolutna a czasem roztargniona szczera aż do bolu wierna ponad wszystko kochając dobra cierpliwa czasem wybuchowa strasznie przypomina swojego ojca są ja dwie krople wody i ten czarny humor . Jest jedyna w swoim rodzaju . Kochana i niesamowita inna nie człowiek nie bestia poznaje ja z dnia na dzień i coraz bardziej ją kocham.


Dlaczego się śmiejesz ?
Bo sie cieszę
a wież że ja też
trudno było by się domyślić kto by w takiej sytuacji nie był szczęśliwy .
  • ty...
  • ja ...jaka?
  • kochana i wredna
  • dziękuje za to co zrobiłeś obiecałeś i dotrzymałeś obietnicy na razie mój test przechodzisz pomyślnie troszczysz sie o mnie kochasz i to mówisz a no i najważniejsze spełniasz zachcianki
  • - ja jestem to tego stworzony dla ciebie..
  • 0 to dobrze się składa wiesz bo ja też chciałbym być kimś ważnym w twoim życiu
  • - no i jesteś
  • przytulił mnie mocno bardzo mocno .
  • Ała
  • co się stało
  • trochę za mocno mnie przytuliłeś ale w porównaniu z tym co robi ze mną Emett to pestka
  • - będę uważał
  • Idziemy na polne moja droga ? Dasz radę dojść
  • - oczywiście kochany
  • Wybuchliśmy wdzięcznym śmiechem.
  • - Mam pytanie jak to jest być w związku z 7 -latką ??
  • - cudownie a jak jest być w związku ze 101 latkiem
a powiem że dobrze (znów rozbrzmiał wdzięczny śmiech )
  • patologia dziadek prowadza sie z dziewczynką
  • - tylko że ten starzec jest w ciele 17 latka a dziewczynka jest na poziomie intelektualnym i fizycznym 16 latki
  • - no tak. Ness
  • -co ?
  • - Kto to ten Jacob -
  • - przyjaciel rodziny. Jest zmienno kształtnym .
  • - czyli ?
  • - największy publiczny wróg wampirów nr 1 – wilkołak
  • - nigdy czegoś takiego nie spotkałem
  • to będziesz mieć okazję w grudniu przyjedzie na 2 tygodnie
  • - i wy go wytrzymujecie
  • - on jest związany z nami i to bardzo zna mnie od dzieciństwa był zakochany w mojej matce
  • - i po tym co Edward lubi was
  • widocznie tak
  • - opowiedz mi cos o twoich rodzicach
  • - No więc tak mam z tatą poznali się w szkole w forks i tam zaczęło się wszystko to że mama dowiedziała się o istnieniu wampirów to że pewien nomad James chciał ją zabić po tym wszystkim tata zostawił ja chcąc jej bezpieczeństwa mam miała depresję i halucynację gdy robiła niebezpieczne rzeczy widział tatę on myślał że umarła więc pojechał sie zabić ona go uratował oświadczył jej się potem victoria ślub noc poślubna , ja która zabijałam swoją matkę przemiana mamy w wampira volturi którzy chcieli mnie zabić no i wyprowadzka na alskę
  • - no i ja
  • - no i ty
  • jesteś jak światełko w tunelu dla mnie
  • - wiem też cię kocham ale te teksty o bez granicznej miłości co 5 minut juz mi sie nudzą
  • Ryan przysunął sie złapał mnie wa tali i pocałował tylko teraz bardziej namiętnie
  • to jest lepsze ( uśmiechnęłam się )
  • - masz dość wysokie wymagania
  • - wiesz taka jestem i taką mnie kochasz no nie ?
  • - oczywiście !
  • - no to wracamy do domu bo zaczyna padać
  • - no to hop
  • Wstałam a on nieoczekiwanie złapał mnie za nogi i posadził sobie na plecy
  • - idioto co ty robisz
  • - tak będzie szybciej
  • Po czym pognał jak burza , w świetnych humorach weszliśmy do domu nie zwracając uwagi na pozostałych nie zauważyłam nawet Tyany i Kate
  • -nie odrywając od siebie wzroku weszliśmy na górę do pokoju Ryana
  • Rozejrzałam sie dookoła i zobaczyłam znajome mi szkicowniki
  • - Wiesz jak ciebie nie było to ja miałam tu pracownie
  • a teraz jestem ja chyba wolisz mnie od pracowni co
  • - nie sądzę
  • - ty
  • Złapał mnie w tali i siłą chciał zaciągnąć na łózko
  • - puść puść
  • - bo zacznę krzyczeć
  • - to ja zatknę ci usta
  • jak ?
  • Tak
  • i kolejny raz tego dnia mnie pocałował
  • Chwile po tym siedzieliśmy wtuleni w siebie a Ryan bawił sie moimi włosami nagle usłyszał pukanie do drzwi a potem pociągnięcie za klamkę .
  • - Nie przeszkadzam ( ujrzałam rudą czuprynę radosny uśmiech i melodyjne głos)
  • tato gdzie byłeś (poderwałam sie z miejsca i rzuciłam sie mu na szyję )
  • - pomagałam Carlaisowi
  • przepraszam nie chciałam (powiedziałam cichutko nie odrywając się od ojca)
  • - nic się nie stało najważniejsze że jesteś cała i zdrowa .Chciałem wam cos powiedzieć
  • - coś sie stało ? (oderwałam sie od szyi ojca i cofnęłam dwa kroki za mną jak cień stał ukochany czarnowłosy )
  • - nic nessi spokojnie po prostu dużo myślałem o ty co się stało na wyjeździe do Włoch ,i o tym co stało sie po i uważam że .. po prosty sie myliłem co do Ryana i przepraszam cie za Ryan i chcę bardzo żebyś się nią opiekował i dbał o nią bo to jest jedyna moja córka i innej nie będzie nie wyobrażam sobie tego żeby ktoś miał ja zastąpić
  • - doskonale cie rozumiem Edwardzie takiego skarbu nie spuszcza się z oczy nawet na chwilę
  • dziękuje
  • Wyszedł z pokoju a my całą noc przegadaliśmy rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym była już godzina 2 :00 i zrobiła sie senna na dole była świetna atmosfer co i rusz było słychać śmiech całej rodziny . Ściągnęłam jeansy i włożyłam pierwszą lepsza koszulkę Ryana
  • - I jak do twarzy mi
  • - za długa i za duża ale i tak wyglądasz uroczo
  • przytuliłam się do niego mocno i pocałowałam w policzek zakrył moje gołe nogi kocem , położyłam głowę na jego kolanach a on bawił się moim włosami .
  • Dobranoc
  • Dobranoc .........

poniedziałek, 4 lutego 2013


Rozdział 9


Następnego dnia rano obudziłam się miałam zapuchnięte oczy próbowałam się podnieść ale poczułam ból w okolicach klatki piersiowej i ujrzałam twarz Ryana która leżała na moich kolanach .Od razu ją podniósł .
  • Leż musisz odpoczywać leż .
  • - która godzina ??
  • - rano wcześnie
  • - siedziałeś tu cały czas ?
  • - tak dla ciebie
  • - kochany jesteś !! jak tylko będę mogła się ruszać to cię uściskam
  • - Trzymaj siłę na zdrowienie ja się obejdę naj ważniejsze że czujesz się lepiej
  • Po czym pocałował mnie w czoło i odszedł , gdy uchylił drzwi wpadła Hanna rodzice i Rosali wszyscy mnie oglądali jak eksponat w muzeum . Wszyscy przytulali mnie i pytali o stan zdrowia kolejny przyszedł dziadek . Zmierzył mi ciśnienie dał nową kroplówkę zmienił opatrunek .
  • - no no za dwa dni ściągnie ci szwy na razie musisz być ostrożna i delikatna nie możesz wykonywać gwałtownych ruchów no jak kroplówka się skończy ubierzesz się i spróbujesz wyjść z łóżka
  • - Dobrze dziękuję
  • - nie ma za co Renesmee ( Carlais uśmiechnął się przyjaźnie )-
Kroplówka skoczyła sie o godzinie 12 :30 zawołałam Rosali chciałam z nią pogadać i poprosić żeby mi pomogła .
  • Rose weź moje rzeczy spodnie i koszulkę przyjdź do mnie – krzyknęłam
  • Po chwili się zjawiła . Już pomagam , schwyciła mnie za rękę i usidłam wciągnęłam koszulkę i powoli założyłam spodnie .
  • - Dziękuje
  • - nie ma za co
wstałam a u mego boku cały czas szła Rose bacznie mnie obserwując .
  • Nie źle sobie radzisz jak byłam człowiekiem też miał takie nie lada przeżycie i trochę zajęło czasu żebym zaczęła chodzić – usłyszał glos mamy
  • - ale ja nie jestem człowiekiem – (posłał jej promienny uśmiech )
  • Przede mną zjawił się Carlais i kulą w ręku
  • -To tak na wszelki wypadek na dwa dni do puki kostka sie nie zrośnie
  • - dobrze
  • Schwyciłam kulę w rękę i pomaszerowałam prosto przed siebie na zewnątrz świeciło słońce ubrałam moje adidasy i założyłam kurtkę po czym wyszłam na ganek gdzie stał Ryan .
  • - Ładna pogoda ostatnie jesienne promienie słońca
  • - Prawda jak się czujesz ??
  • - No wiesz jak na kogoś rzucanego po szybach obijanego to dość dobrze wracam do siebie w bardzo szybko
  • Nessi co tam się naprawdę działo ?
  • - nie wiele pamiętam wiem że to był wampir miał blond włosy był tropicielem . No i był ktoś jeszcze ?
  • - Kto?
  • - nie wiem była to postać cała ubrana na czarno zepchnęła go wiem tyle że to na pewno nie jest człowiek nie przyglądałam się jej tylko próbowałam się ratować
  • - dobrze naj ważniejsze że zdrowiejesz mam coś na poprawę nastroju ?
  • - co takiego
  • - fortepian
  • - świetnie już dawno nie grałam
  • Dziarskim krokiem pomaszerowałam z nim do domku i weszłam do jego pokoju .Usiadłam na krzesełku położyłam palce na klawiszach i zaczęłam delikatnie grać roznosząc cudowną melodie po całym pomieszczeniu.

  • Umiesz grać
  • - Nawet nie chcę się chwalić zbytnio na ole ten tego w młodości pracowałem na dworze pewnego króla no i tam poznałem wspaniałego pianistę który nauczył mnie grać.
  • Podszedł do mnie i usiadł obok złapał moją rękę i nasuwał na klawisze wydobywając niesforne dzwienki 
  • - coś mi nie wychodzi
  • - wychodzi i to bardzo
  • Zaśmiał się wdzięcznie . Pianino pianinem ale twój uśmiech to coś uśmiech jest wspaniały .
  • - Ba bo to mój uśmiech musi być wspaniały
  • - Widzę że ktoś tu do zdrowia wraca
  • - Co jak co ale tu jesteś najlepszym lekarstwem na ból
  • Ryan delikatnie objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie .
  • - I tak ma być – wyszeptałam mu to na ucho
  • - i będzie – powiedział ...
  • - a głos ?? twój kolejny talent
  • - eee tam nie umiem śpiewać
  • - a ja coś słyszałem jak sobie gruchałaś na balkoniku
  • - ty wredny jak mogłeś jeszcze powiesz że mnie podglądasz jak się przebieram
  • - być może
  • - świnia !!
  • a mi się wydawało że wampir no ale dla mojej pani mogę być prosiakiem
  • - żałosne a za razem słodkie
  • - taki jestem
  • - i tak się właśnie zastanawiam Ryan co ja w tobie widzę ?
  • - interpretacja dowolna !
  • - idiota
  • - kocham cię słoneczko
  • słodki idiotyczny prosiaczek twój i tylko twój
  • - tak.... skończmy tą gadkę dobrze
  • - dobrze ale wiesz że jak tak na poważnie cie kocham i jesteś słoneczkiem idiotycznego prosiaczka
  • - kocham cie ty idioto
  • po czym Ryan wstał przytulił wypuszczając mnie z uścisku nasze oczy się spotkały i pocałowałam go z z takim samym uczuciem delikatnie muskał moje usta ......



środa, 23 stycznia 2013


Rozdział 8
miłego czytania proszę o KOMENTARZE i dla tych (którzy nie wiedzą Hanna nie zna rodziny Nessi  i myśli że jest jego bratem) >.<

W dość złym humorze dotarłam na lotnisko podróż minęła bardzo szybko . Wieczorem zleźliśmy się pod naszym domkiem od razu weszłam na górę , do swojego pokoju zamknęłam drzwi i do samego rana nie dawałam znaku życia.
Nad ranem gdy zeszłam się napić . Rodzice siedzieli razem w salonie . Po chwili zawołał mnie ojciec
- słucham rzuciłam oschle
- Nie powinnaś się tak zachowywać Renesmee ja chcę tylko twojego szczęścia i bezpieczeństwa
- Ale to nie jest moje szczęście co takiego on zrobił ? że tak go nienawidzisz
- Nic jeszcze nie zrobił … ale może cię skrzywdzić
- jak …. Nie znasz go więc dlaczego to sugerujesz ??
- ale on …
- no właśnie co on ..? proszę cię uspokój się ?
- ja chcę tylko twojego szczęścia
- ale to jest moje szczęście a nie życie w klatce
Poszłam na górę i położyłam się na swoje łóżko godziny mijały a ja nie miałam zamiaru się tam pokazywać . Sięgnęłam laptopa i napisałam wiadomość na czacie do Hany
Cześć sory że się nie odzywałam w poniedziałek będę w szkole miał dużo spraw do załatwienia ale jest coś ważnego ?Mogę dziś do ciebie przyjść do tego domku nad jeziorem mam kluczę przyjedź proszę tam ok. 15 ! Na zawsze twoja kochana przyjaciółka :*

Zamknęłam laptopa spakowałam kilka ubrań do torby klucze od domku dokumenty i kluczyki do auta . Po południu gdy wszystko miałam przygotowane do ucieczki zostawiłam kartkę na biurku
Drodzy rodzice nie martwcie się jestem bezpieczna „ R

I wyskoczyłam bez szelestnie przez okno pobiegłam do garażu Cullenów za nim stało moje auto wsiadłam lecz silnik nie odpalił nie było paliwa trudno . Pójdę na pieszo nie chce by ktoś się zorientował o mojej ucieczce . O godzinie 14 :30 byłam na miejscu otworzyłam drzwi domku , rozpaliłam w kominku zagotowałam wodę i zaparzyłam gigantyczne kubiki owocowej herbaty włączyłam radio i spojrzałam za okno na parkingu stała mały srebrny Nissan Hanny . Usłyszałam pukanie do drzwi bez wahania je otworzyłam .
- Cześć jak dawno się nie widziałyśmy – powiedział Hanna przytulając mnie nie wiem co bym bez niej zrobiła
- Dziękuję zginęłabym bez ciebie Hanna
- Czego się nie robi dla najlepszej przyjaciółki
Swoją drogą z kont masz klucze do domku
- prawie je zgubiłaś gdyby nie ja
- No dobra Nesi co się stało ?
- nic szczególnego pokłóciłam się z baratem
- Edwardem tak ?
- Tak , on jest po prostu przewrażliwiony na punkcie mojego bezpieczeństwa , najchętniej zamknąłby mnie w klatce i trzymał do 50 –tki .
- biedaczyna ale już lepiej mieć zaborczego barta dbającego o ciebie niż wiecznego ćpuna co ja mam powiedzieć ojciec zostawił moją matkę i ugania się za młodszymi , ona haruje od świtu do nocy a weekendy chodzi na bankiety a mój kochany braciszek ćpa
- Faktycznie no rodziny się nie wybiera za to chłopaka tak no i jak ?
- co jak??
No jak Kevin ??
Siak , trochę pisaliśmy i byliśmy w kawiarni
-no to dobrze chyba ??
- ale on nic nie mówi o tym że się zakochał traktuje mnie jak koleżankę
- może jest nie śmiały daj mu czas
- tak czas czas wszyscy do okoła to mówią
- niestety to przyczyna dwudziestego pierwszego wieku kochanie
Zaśmiałyśmy się , długo tak rozmawiałyśmy lecz Hanna musiała jechać do domu a mi zrobiło się trochę smutno i samotnie więc postanowiłam wracać do domu ciekawe czy się zorientowali że uciekłam . powolnym krokiem szłam było już po godzinie 22:00 mrok ogarnął całe miasteczko do domu miałam jeszcze kilkanaście kilometrów a nie mogłam biec w wampirzym tempie. Nagle poczułam że ktoś mnie ciągnie od tyłu zaczęłam się szarpać ktoś zawiązał mi oczy. PO chwili zadałam sobie sprawę że jestem w jakimś budynku słyszałam skrzypienie schodów szybko rozwiązałam opaskę a potem sznur który miałam na nogach . Ujrzałam drewniany kościółek byłam na czwartym piętrze dzwonnicy wyciągnęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer Hann , nagle usłyszał potworne skrzypienie za mną pojawiła się postać nie był na pewno to człowiek był to wampir upuściłam telefon na podłogę .Usłyszałam przeraźliwy śmiech
- Kościół to idealne miejsce na zabójstwo potępionych nie no nie ślicznotko
- Czego chcesz (warknęłam przez zęby )
- oj co tak ostro ja chcę się pobawić w kotka i myszkę ty jesteś moją myszką skarbie a ja kotkiem i od dawna na ciebie poluję
Schwycił mnie za szyje i rzucił na okno które rozbiło się na miliardy kawałków mimowolnie krzyknęłam usłyszałam głos Hanny a potem nic bo rozdeptał mój telefon . Próbowałam się bronić uciekać ale to było na marne rzucał mną po ścianach słyszałam tylko ciche chrupnięcie . Pchnął mnie na barierkę i ją połamał prawię bym spadła wisiałam trzymając się rękoma ostatniej deski .
Hanna ..
To co usłyszałam w słuchawce przypomniała mi na myśl najgorsze horrory które nie raz widziałam czym prędzej wsiadłam do auta i bez zgody matki pojechałam do rodzinnego domu Nesii. Wpadłam cała roztrzęsiona nie wiedząc jak się zachować . Zobaczyłam brata Renesmee który był przerażony , wyciągnęłam komórkę i bez słowa puściłam to okropne nagranie . Po wysłuchaniu nagrania wszyscy wpadli szał część rodziny zaczęła się pakować dwie ciotki i jej bart zaczęli wypytwać mnie co się stało .
Nesii prosiła mnie żebym przyjechali do mojego domku na d jeziorem rozmawiałyśmy ja po 20 odjechałam i z tego co Nesi mówiła mi też miałam za chwilę iść do domu .
- jak daleko jest ten domek
  • 8 kilometrów za miastem
  • Dobrze Esme zostanie z tobą Hanno . Dziękujemy że nas powiadomiłaś zostałam z babcią Nessi razem w domu .
  • - oby jej nic się nie stało
  • - jest silna poradzi sobie , chcesz może gorącom herbatę
  • - poproszę

Wisiałam tak próbując się złapać i wciągnąć mój oprawca stał jak kat i próbował mnie zrzucić nagle pojawiła się postać ubrana cała na czarno zrzuciła go w dół , po chwili wciągnęłam się na górę i złapałam barierkę kręciło mi się w głowie z boku leciał mi krew . On już wisiał zaplątany w sznury dzwonu jego głowa leżała obok a dzwony szaleńczo biły . Po chwili byłam już w ramionach taty płakałam wszystko mnie bolało nie miałam siły ostatnie co zobaczyłam to ogień twarz Ryana ciemne i mroczki za oczami reszty nie pamiętam ....


Ryan
Nic prócz jej szczęścia mnie nie interesowało . Edward ją przytulał czułem krew dużo krwi cieknącej z jej boku .
  • gdzie jest Carlais ?? - zaczął krzyczeć Edward
  • - ni wiem co się stało
  • - Straciła przytomność
  • - zostań z nią proszę zaraz go tu ściągnę


Wziąłem ją na ręce i przytuliłem i gładziłem po włosach
Nie poddawaj się słyszysz Nessi zostań tu dla mnie dla całej rodziny . Zostań Nesi !!
Carlais przybiegł porwał jej koszulę i zrobił ucisk
na odwodzie ciała wziął na ręce i włożył ja do auta i zakrył kocem . Dotarliśmy do domu w szybkim tempie . Carlais od razu wziął ja do swego gabinetu i siedział tam ponad 2 godziny a czas się dłużył nie ubłaganie a ja się martwiłem bardzo martwiłem . Modliłem się żeby z tego wyszła wolałem umrzeć niż jej by miało się coś stać . Za bardzo ją kochałem ....
Edward wyszedł z sali
  • Co się dzieje co z nią mogę tam iść? Poderwałem się chciałem jak najprędzej tam wejść .
  • - Tak , miało szkło wbite w płuco ale jest już wyjęte , ma kilka sińców i złamaną kostkę muś odpoczywać szybko z tego wyjdzie . Sala na której leżał była cała biała stało tam wiele maszyn na dużym łóżku leżała ona była drobna jej twarz okalały rude loki była śliczna nawet wtedy gdy była nie przytomna . Podniosłem jej chłodną i bladą dłoń której nie zamierzałem puszczać aż do momentu kiedy sie nie obudzi .

poniedziałek, 21 stycznia 2013

rozdział 7


Ryan …
- W porządku a ile lat tam spędziłeś ? – spytał z ciekawością Edward
- ponad 30 lat dużo się tam nauczyłem nie tylko o kontrolowania daru ale  tez nauczyłem się panować nad moim głodem od ponad 50 lat piję tylko krew zwierząt
- dobrze to na tyle nie zapomnij o podróży ( uśmiechnął się pogodnie Edward ) dziękuję że zaopiekowałeś się Renesmee
- nie ma za co (posłałem mu szczery uśmiech)
Ale w głębi duszy wiedziałem że wie wszystko to co czuję do jego córki przecież potrafi czytać w myślach
3 dni potem
Dziś wyjeżdżamy do Volltery nigdy tam nie byłam bałam się trochę żeby nikomu nie stała się krzywda wiedziałam doskonale że i moja rodzina i rodzina Volturi mają dość wybuchowe charaktery .
Ryan z dnia na dzień spędzałam coraz więcej czasu i nawet chyba wszyscy podejrzewają że jesteśmy razem wczoraj gdy wraz z Ryanem wracałam z polowania  w drodze powrotnej dużo się śmieliśmy i wygłupialiśmy
Lecz przypadkiem nie fortunnie skręciłam nadgarstek
niestety Calais miał wieczorny dyżur a Ryan bardzo dawno temu  pracował chwilowo w szpitalu i próbował zrobić opatrunek robił to bardzo subtelnie i delikatnie w zamian za opatrunek otrzymał delikatnego całusa w policzek lecz pech chciał by Emett nas zobaczył i oczywiście poniosła go wyobraźnia i nadal nie daje mi to znaczy nam spokoju .  podeszłam do szafki i wyjęłam w razie czego sweter  zapakowałam paszport i inne dokumenty wyciągnęłam trochę pieniędzy słuchawki i lekturę postanowiłam że jak będę miała trochę czasu w samolocie nad robię materiał tym bardzie że przerabialiśmy Roma i Julię ulubioną  lekturę mamy . Spakowana już do końca zeszłam na dół
Gotowa – spytała Bella
  • Tak a ty jedziesz z nami mamo tak
  • - tak Renesmee nie martw się
  • Pożegnałam się z Alice Jasperem Esme i Rosali która za nic nie chciała mnie puścić
  • mercedesem Carlaisa pojechaliśmy na lotnisko po od prawię wsiedliśmy samolotu do z tyłu czekały wolne fotele Bella usiadła razem z Edwardem Carlais z Emettem a do mnie przysiadł się Ryan
  • - mogę się przysiąść do pani ??
  • oczywiście proszę pana (zaśmiałam się )
  • wiesz że wszyscy dziwnie się na nas patrzą moim szczególnie rodzice w końcu trzeba im coś powiedzieć no nie ?
  • - a jesteś pewna co chcesz im powiedzieć ?
  • - no że coś nas łączy no nie
  • - ale przecież nie jesteś tego pewna
  • ale te kilka dni mnie uświadomiłam sobie ze jednak to uczucie jest (uśmiechnęłam się nieśmiało )
  • - skoro tak ja dla ciebie mógłbym nawet umrzeć
  • kocham cie Renesmee powiedział cicho i poprawił mi kosmyk włosów
  • - ja ciebie tęż rzekłam i przytuliłam się do jego ramienia Ryan delikatnie złapał moją obandażowaną dłoń już lepiej
  • Carliasi mówił że opatrunek zrobiłeś wzorowo
  • wiesz czego bym chciał
  • nie
  • chciałbym żebyś ze mną była
  • - ale ja jestem .. i będę a wiesz czego ja chce ??
  • nie wiem
  • chce tego samego ale jeszcze coś
  • co ?
  • Żebyś mnie pocałował (szepnęłam cichutko mu na ucho )
  • - Teraz??
  • - nie głuptasie ale w najbliższym bardzo
  • - ale wiesz to jest nie bezpieczne
  • - ale ja nie jestem człowiekiem Ryan proszę cię możemy tak się ukrywać z uczuciami
  • - dla swojej pani zrobię wszystko ( Westchnął cicho )
  • lot minął nam bardzo szybko na pogawędkach wysiedliśmy na lotnisku we
  • Włoszech z tam tond pojechaliśmy do Voltery Carlais nas prowadził znaleźliśmy się pod wielką bramą od części dla wampirów na dole natychmiastowo znalazła się Jane
  • - Witam gości wycedziła prze zęby. Prowadziła nas krętymi uliczkami aż dotarliśmy do głównej sali otworzyła mosiężne drzwi ujrzałam wielką sale same całą wyłożoną marmurowymi płytkami na samym końcu stał jak gdyby trzy trony Aro od razu się poderwał z miejsca i z szeroki uśmiechem zaczął się witać .wszyscy okrążyli mnie dookoła tworząc mur ochronny dla mnie. Aro podskoczył w gorę klasnął w dłonie .
  • - kochani przyjechaliście w celach pokojowych i my też jesteśmy tak nastawieni a ja pragnął by ujrzeć ten wasz skarb który tak kryjecie
  • - dobrze powiedział Carlais
  • Małymi cichymi krokami wysunęłam się do przodu i podeszłam do Ara
  • - dzień dobry Aro
  • -Witaj Resemee ah .. ja dawno cię nie widziałem
  • no no ależ ty pięknie wyglądasz wyrosłaś na wspaniałą kobietę gdyby maił w swej kolekcji taki skarb pozwolisz
  • wyciągnął dłoń w moją stronę
  • - Tak nie podałam mu dłoni lecz położyłam do jego mroźnego policzka przedstawiłam kilka scenek to jak rosłam las na Alasce piękne widoki rodziców

  • Jaspera Rosali Alice i resztę Cullenów
  • - zaskakujące (rzekł gdy zabierałam swoją dłoń )
  • Odwróciłam się na moment i napotkałam wściekły wzrok Ryan najchętniej pewnie by się na niego rzucił widziałam jak się boi o mnie
  • a ty powiedział Aro nie odwracając wzroku ode mnie kim jesteś ??
  • - ja jestem Rayan Montogomery niechętnie się przedstawił
  • ile lat temu się zmieniłeś od jak dawna jesteś z Cullenami i jaką dietę prowadzisz mój drogi chłopcze ??
  • - zostałem zmieniony w wieku 17 lat a od mojej przemiany minęło ponad 100 lat dokładnie 101 , tak mam dar potrafię władać żywiołem ognia i żywię się krwią zwierząt powiedział dość nie chętnie
  • - jesteś dość wspaniałym okazem może dołączysz w nasze szeregi
  • - nie chce z nimi mi jest dobrze
  • Nagle wtrącił się Marek który rzadko kiedy się udziela .
  • - go łączy więź z tą dziewczynom
  • -zaskakujące podaj mi dłoń muszę się więcej dowiedzieć
  • Aro dość długo przeczesywał myśli Ryana
widzę że jesteś śmiertelnie zakochany w tej młodej i urokliwej osóbce od dawna darzy ją czymś więcej niż miłością pragniesz jej szczęścia i bezpieczeństwa jakże twojej akceptacji >Twoje myśli są skierowane głownie ku niej . - zaczął recytować Aro a twarz Ryana przybrał dziwny wygląd widział jak ledwo co się powstrzymuję żeby na niego nie skoczyć . A ona też nie pozostaje ci dłużna , skoro tak się dzieje nie mamy zamiaru zabierać twej miłości ani cię od niej oddalać no cóż ale pamiętajcie że oferta jest nadal aktualna w naszych szeregach jest miejsce dla takich skarbów . Dowidzenia .
Wszyscy odeszli z dziwni minami najbardziej wściekły był Edward ale znając życie wiedział o tym od dawna Bella jak reszta Cullenów była bardzo zdziwiona wiem że wszyscy bali się że Ryan mnie skrzywdzi ale to kłamstwo on nigdy by tego nie zrobił on oddał by za mnie życie a nie zabił . Ja go kocham w pewnym momencie wykrzyczałam to w swoim umyśle .
  • To nie znaczy że nie musisz uważać – krzyknął edward
  • - a ty jak zwykle (prychnęłam) śledzisz mój umysł od kiedy się narodziłam nie dasz mi spokoju !!! Słyszysz ja jestem już dorosła mogę robić co chce wiecznie nie będziesz mnie kontrolował !! - krzyczałam bez opamiętania na ojca
  • - Ale jestem twoim ojcem i nie zabroni nikt mi cię kontrolować słyszysz musisz być bezpieczna


  • - a ty nie możesz traktować mnie jak własny przedmiot jak zabawkę raz się pobawię raz odstawię w kąt tak wiesz co nie jesteś żadnym ojcem ojciec pragnie szczęścia dziecka a nie zamyka go pod kloszem kontroluję umysł i traktuję jak rzecz nabytą !!! od kiedy obchodzić cię moje życie !!
jak ty się do mnie odzywasz ! Renesmee marsz do auta masz szlaban w domu porozmawiamy inaczej
Nadąsana odeszłam jak najdalej od wszystkich kontem oka zauważyłam Belle która usiłuję coś tłumaczyć . Nikogo więcej nie słyszałam ani nie widziałam bardzo tego nie chciałam ale moje oczy napełniły się łzami zaczęłam płakać łzy spływał po policzkach z wdziękiem opadając na moje buty szłam na oślep nie odwracałam głowy w ich stronę chciałam być sama i tylko sama .Wszyscy szli w grobowej ciszy powolnym krokiem kilka dziesiąt metrów z tyłu zdawałam sobie sprawę z tego że wszyscy doskonale wiedzieli że płaczę i specjalnie unikali i kontaktu ze mną
Edward szedł na końcu razem z Bellą doskonale wiedziałam że moje łzy i słowa zadały mu straszliwy ból ale nie chciałam być aż tak ostra , wgłębi duszy chciałam pobiec do niego rzucić się na szyje jak mała dziewczynka i powiedzieć KOCHAM CIE TATO !!!ale nie miałam tyle siły jego słowa również mnie bardzo czemu nie mogę być szczęśliwa ? To pytanie dręczyło mój umysł .Nagle obok mnie zjawił się Emett z bardzo pogodną minął na twarzy
  • Nie martw się jemu przejdzie on tak nie chciał słyszysz księżniczko i nie becz bo ja beczysz to wyglądasz tragicznie .
  • Po czym rozczochrał moje włosy i pogładził gigantyczną rękom po ramieniu .
  • - dziękuje (cicho szepnęłam )

piątek, 18 stycznia 2013

Jest mi bardzo miło z tego powodu że oglądacie mojego blog ale smuci mnie to że jest mało komentarzy proszę o więcej konstruktywnej krytyki >.< MIŁEGO CZYTANIA

Rozdział 6
I wiele osób którzy będą chcieli zniszczyć twoje szczęście ale dopóki tu jesteśmy będziemy cały czas przy tobie nie dopuszczę do tego by ktoś cię-
skrzywdził – rzekła spokojnym głosem Bella i ucałował mnie w czoło
Zmęczona tym wszystkim wdrapałam się na gore do pokoju dla gości usiadłam na parapecie i wpatrywałam się w piękne widoki .Mimowolnie moje powieki opadły i usnęłam . Poczułam dziwne ciepło podniosłam głowę do góry nade mną było piękne turkusowe niebo słońce przygrzewało
Nad strumykiem siedziała para z dzieckiem chłopak miał czarne lśniące włosy które już nie raz widziałam  i migoczące dłonie dziewczyna miała długie miedziane włosy chłopiec miał takie same włosy jak chłopak  zielone oczy i  malinowe usta takie jak nie raz widziałam w lustrze.
Obudziła mnie szelest i ciepłą tkaninę na moim ciele .otworzyłam powieki
-Co ty tu robisz
- A nic tak przyszedłem na dole trwa debata a mi się nudziło ale pójdę jeśli nie chcesz
- chce ja już nie śpię to ty mnie przykryłeś ?
- tak było ci chyba zimno więc cie zakryłem
- dzięki na pewno  chcesz jechać do Włoch
- tak nigdy ich nie widziałem a od mojej przemiany minęło 100 lat
- zaskoczyłeś mnie aż 100
- tak ponad (zaśmiał się)
- ale jak żyje to znaczy nie żyje nie widziałam tak miłej i urokliwej istotki
- przestań nie lubię jak ktoś jest taki nie naturalnie uprzejmy
- a jak ktoś jest  naturalnie miły i uprzejmy i osoba która mu się podoba przeczy że nie
To zmienia postać rzeczy (zarumieniłam się )
No widzisz pojada tam dla ciebie
Ale po co dla mnie ?
Żeby cię chronić i być przy tobie Renesmee krotko się znamy ale gdy cię ujrzałem te ruchy twój charakter to dobro zaskoczyłaś mnie sprawiłaś że nagle stałem się inny poczułem coś w tej kupie lodu coś się ruszyło a było to serce ja tak naprawdę cię  kocham zwlekam już z tym uczuciem od ponad miesiąca z dnia na dzień stajesz mi się coraz bliższa lecz boje się że zrobię ci krzywdę. Bo najłatwiej jest zabić osobę którą kochasz
  • to nie prawda to co mówisz , szanuje twoje uczucie i ja też nie pozostaje dłużna ale proszę cię o jedno o czas Ryan ja naprawdę coś  do ciebie czuje lecz na razie nie jest to takie mocne tyle informacji tyle zdarzeń ktoś kiedyś coś m i obiecał i źle się to skończyło nie chcę zrazić twoich uczuć  naprawdę daj mi czas chwile ja cie nie zostawię tylko pozwól mi ułożyć i zamknąć stary  rozdział życia aby zacząć ten z tobą w roli głównej.
  • Na ciebie mogę czekać całą wieczność
  • posłałam mu najładniejszy uśmiech zeskoczyłam z parapetu i podeszłam blisko do niego schwyciłam jego twarz w obie dłonie po czym ustałam na palcach i poprawiłam kosmyk czarnych loków i mocno przytuliłam się do jego torsu . Schowałam głowę w potężnych i silnych ramionach ....
  • Ryan ..
  • Nigdy nie znalem uczucia jakim jest miłości teraz to czuje jej serce jej słowa .Teraz moje życie się zmieni doznaje człowieczeństwa stoi przy mnie i tuli się do moich ramion będę ją chronił do końca moich dni . Jest ósmym cudem świata aniołem zesłanym na ziemie by uwolnić moją dusze od lucyfera. Tylko ja się boje jej bliskości chce tego pragnę jej całym moim ciałem i umysłem lecz boje się że zrobię jej krzywdę a ona jet krucha i drobna i taka niewinna to anioł. Całą noc przegadaliśmy aż w końcu Nessi zasnęła ja powolnymi krokami zszedłem na dol na swej drodze spotkałem Edwarda
  • Gdzie jest Renesmee (zwrócił się bardzo oschle )
  • - Chwile temu zasnęła drugi raz
  • - Jedziesz doWłoch z nami ?
  • - tak nigdy tam nie bylem słyszałem o tym że Aro jest dziwny i sztucznie miły Kajusz by wszystkich zabił a Marek najchętniej by umarł po starcie ukochanej
  • - dobrze Ryan a ty wiedziałeś o swoim darze
    - tak kilka lat temu nie chcący samoistnie pod paliłem las ale uczułem się samo kontroli nad żywiołem wiele lat poświęciłem na trenowanie go wraz z egipcjaninem Benjaminem ......

poniedziałek, 14 stycznia 2013


Rozdział 5

przepraszam za taką przerwę od dziś dodaje jedną notatkę dziennie i tak jak obiecałam akcja się rozwija miłej lektury i PROSZĘ WAS KOMENTUJCIE POSTY TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE !!! >.<
Stało się coś ważnego ?? (spytałam z nie pokojem)
Trudno powiedzieć czy to jest aż tak ważne dowiesz się w swoim czasie bardzo chciał bym ci to wytłumaczyć ale mi zakazali cokolwiek ci mówić
Zrobili cię moim szoferem
Dokładnie (zaśmiał się ) ale co się nie robi dla tak pięknego rudzielca czyż nie ??(zapytał rozbawiony )
Widzę że humor masz dziś nie zły
Prawda może do nie stosowne do danej sytuacji droga Nessi ale tak dopisuje mi humor (oboje wybuchliśmy śmiechem )
Podróż minęła w znakomicie oboje opowiadaliśmy zabawne histojryjki śmialiśmy się Ryan próbował naśladować głos muzyka z radia. Lecz w domu nie panował taka radość .Gdy weszłam w do salonu ujrzałam w progu
Tanya, Eleazar, Carmen, którzy ciepło mnie przywitali .
Siadaj Renesmee powiedziała Tanya
Co się stało ??Dlaczego Ryan mnie zawiózł tutaj
Spokojnie Nessi – powiedział łagodnym tonem dziadek nic się nie stało po prostu Volturi od czasu spotkania kilka dni po twoim narodzeniu cię nie widzieli i chcą się koniecznie spotkać w celach przyjaznych Mamy zaproszenie do Włoch ze szczególną dedykacja dla ciebie (westchnął Carlais)
W porządku pojadę – powiedziałam najspokojniej jak tylko potrafiłam ale w głębi duszy bałam się tego spotkania
  • Oczywiście że nie pojedziesz tam sama -powiedział Edward
  • - ale ja nie chce żebyście się narażali dla mnie
  • - ale nikt sie nie naraża jedziemy tam w pokoju Renesmee (westchnął edward )
  • Ja się na pewno wybiorę rzekł Carlais dawno nie było mnie w Volterze
  • -Mnie tam nigdy nie było -wyrwał się Ryan
  • - A ja nie odpuszczę takiej okazji na podróż – ryknął Emett
  • - no to eskorta jak się marzy – wykrzyknął Jasper
  • - Dziadku a jest jakiś wymierzony termin na spotkanie ?
  • Nie Nessi tylko napisane jest że to pilne
  • -Czyli najprędzej jedziemy do Włoch tak ?
  • Bilety mamy wykupione. Wylatujemy za 3 dni
  • - Dobrze a dlaczego Ryan mnie tu przywiózł
  • - Dla bezpieczeństwa rzekła Rosali
  • - Grupa nomadów ostatnio  tu się pojawiła
  • - Ale są nie bezpieczni chcieli czegoś od was
  • nie na razie nie ale to tropiciele wiesz że ty jedyna masz ludzką krew i w dodatku bardzo słodką – zakomunikował ostrożnie Edward
  • no pięknie grupa nomadów zaproszenie do Włoch czy ja nie mogę mieć normalnego życia ale jak ma mieć normalne życie skoro ja sama nie jestem normalna powiedziałam cicho po czym podeszła do mnie matka i mocne mnie przytuliła
  • Kiedyś się wszystko ułoży a w życiu spotka cie wiele kłopotów 

poniedziałek, 7 stycznia 2013

rozdział 4


wiem wiem kolejny nudny rozdział ale nie długo  to zmieni muście być cierpliwi a na razie życzę  milej lektury ! >.<
Rozdział 4.
Zerknęłam na godzinę była 23:00 Jacob pewnie jeszcze nie śpi a jak śpi to trudno

  • Witaj locka czemu nie dzwoniłaś ??
  • A tak jakoś czasu nie miałam jak w Forks co u ciebie?
  • W Forks deszczowo jak zawsze a u mnie dobrze awansowałem ale to drobnostka
  • Poczekaj z skoro byłeś betą to jesteś teraz ... alfą
  • dokładnie
  • Gratulacje a co z Samem?
  • Dzięki z Samem on ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie
  • Jak to ?
  • Emily jest w ciąży a bliźniaków nie ma kto pilnować
  • haha no to ma roboty
  • muszę kończyć Nessi
  • pa trzymaj się
  • pa
Mając dość wrażeń jak na jeden dzień ułożyłam się wygodnie w łóżku i spałam. Rano nie miałam ochoty wychodzić z łóżka . Zamknęłam oczy na 5 minuta lecz od razu tego pożałowałam ,po mojej głowię spłynął strumień zimnej wody
  • Wstawaj księżniczko dziś poniedziałek- ryknął
  • Emett
  • Ja cię kiedyś zabiję – powiedziałam srogo
  • Emett tylko ryknął śmiechem i zbiegł na dół
  • W wampirzym tempie wzięłam prysznic i wysuszyłam włosy . Weszłam do garderoby wyciągnęłam czarne rurki kolorową koszulkę czarny sweterek zapakowałam książki i zeszłam na dół .Przy volvo czekał na mnie Jasper
  • Słyszałem że miałaś piękny poranek
  • Zależy dla kogo „piękny” syknęłam
  • Wsiadłam do auta zapięłam pasy .Nagle poczułam się błogo i spokojnie – to sprawka Jaspera
  • Dzięki i przepraszam – rzuciłam do niego
  • Nic się nie stało .Jesteśmy pod szkołą
  • Dzięki Pa
  • Szlam w ludzkim tempie po korytarzu z sekundy na sekundę robiło się coraz tłoczniej w oddali zauważyłam blond włosy Hanna !!
  • Od razu się odwróciła i przyszła się powitać
  • no i jak było na tym obozie
  • no wiesz fajnie byliśmy w domu starców i nawet oddałam 1 litr krwi
  • nie o to chodzi to ty pisałaś tą wiadomość
  • jeżeli tak to mam dobrom informację dla ciebie Kevin czuję to samo .
  • Tak to ja pisałam. (od razu się rozpromieniła)
  • Weszłyśmy do klasy od biologi i usiadłyśmy obok siebie .Lekcja była nudna jak dla mnie ostatnio 4 razy przeczytałam książkę od biologi
  • reszta godzin minęła błyskawicznie .Pod szkolą ujrzałam volvo ojca ale go ani nikogo z Cullenów tam nie było stał tam za to Rayan
  • hej (przywitał się radośnie)
  • witaj czemu to ty dziś po mnie przyjechałeś
  • reszta jest czymś zajęta jedziemy do Denali tam są wszyscy
  • w porządku ...